T2 Trainspotting 2 - Recenzja Filmu - OGG

piątek, 17 lutego 2017

T2 Trainspotting 2 - Recenzja Filmu

Jak wam się zdaje, czy te wszystkie piękne panie stoją w kolejce po T2 czy po Ciemniejszą Stronę Greya?



W Irlandii ludzie się nie skarżą, więc kiedy usiedliśmy w sali numer trzy i głośnik zaczął pierdzieć, gdyż basów nie wytrzymywał, wiedziałem, że ktoś przeczytał moje zażalenie, które wysłałem im dwa tygodnie wcześniej. Narzekałem tam, że nie puszczają T2, że dźwięk cichy i nie ma basów. Więc jebneli mi z grubej rury. Narzekasz? To masz: puszczamy T2 tydzień później po światowej premierze, głoś podkręcimy, że aż ci uszy pękną i damy bas na maksa, aż ci się płakać będzie chciało! Dziękuję, teraz wiem, że z wami nie wygram.

Trainspotting 2 to druga część klasycznego filmu. To sequel, który nie ma prawa istnieć, a jednak jest. Genialny. Przenosi nas z powrotem do naszych uczuć sprzed 20 lat i robi to przepięknie. Wzrusza, bawi, trzyma w napięciu. Główni bohaterowie to nasi przyjaciele, których tak nam brakowało, nawet, jeśli nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. To wycieczka w przeszłość osadzona w teraźniejszości.



Przede wszystkim, jest świetnie wyreżyserowany, cały czas trzyma tępo, a nawet więcej, trzyma w napięciu. Człowiek chodzi od lat do kina i myśli, że nic już nie zrobi na nim wrażenia jak kiedy był młodszy. A tu taka niespodzianka. Ostatni raz, kiedy wyszedłem z sensu taki podekscytowany, było to rok temu po Mad Max, który jest jednak zupełnie innym filmem. Tam akcja trzymała w napięciu, tutaj wszystko trzyma w napięciu i byłem o wiele bardziej zaangażowany.

T2 nie ma dłużyzn, nic tu nie jest wymuszone, każda scena ma sens, a kiedy odnosi się często do jedynki, to tylko wychodzi mu na dobre. Świetnie było zobaczyć te kilka scen z 1996 na dużym ekranie. Pomimo tego, że nie jest komedią, to nie pamiętam kiedy ostatni raz tak głośno i często się śmiałem podczas oglądania filmu. Szczególnie Begbie jest jak zawsze ostry jak brzytwa.

T2 zdaje jest samo świadomy tego, że jest sequelem i komentuje to w jednej scenie, kiedy trójka bohaterów udaje się pociągiem na łąkę, tak jak w oryginale. Simon pyta Rentona, po co tu w ogóle przyjechali, a on odpowiada, że z nostalgii, że chcemy być turystami, którzy odwiedzają swoją przeszłość. Trainspotting 2 jest osadzony w teraźniejszości, lecz świadomy swojej przeszłości. W przeciwieństwie do sequeli, którymi chce się rzygać jak tylko wspominają o poprzedniku, tutaj aż chce się więcej, tak pięknie jest to przedstawione.

Myślę, że w filmie oprócz 4 głównych bohaterów jest też 5. Jest nim Edinburgh. Stolica Szkocji towarzyszy nam na każdym kroku. Wspaniałe ujęcia z góry tworzą dodatkową warstwę historii bez pomocy słów. Tworzą klimat. Uwielbiam ujęcia z góry nakręcone z głową. Nie cierpię, kiedy film zamyka się tylko w paru lokacjach, do których ciągle wraca nie pokazując nam nic nowego.

Scenariusz bazuje na obu częściach książki, druga nazywa się Porno. Nie wiedziałem nic o fabule i bardzo dobrze, bo nie ma to jak nie wiedzieć, co się wydarzy. A dzieje się bardzo dużo i zawsze towarzyszy świetna muzyka. Jest parę genialnych scen, które zapadają w pamięć, a nie są kopią jedynki. Ale nie będę o nich opowiadał, bo po co?

Polecam T2 i daję my 10/10. Trzeba jeszcze raz obejrzeć. Najlepiej w kinie. I jak macie możliwość, to wybierzcie salę, w której nie nawaliło ogrzewanie i nie trzeba się chować w czapce i szalu. Nie tak jak ja.

Brak komentarzy:

piątek, 17 lutego 2017

T2 Trainspotting 2 - Recenzja Filmu

Jak wam się zdaje, czy te wszystkie piękne panie stoją w kolejce po T2 czy po Ciemniejszą Stronę Greya?



W Irlandii ludzie się nie skarżą, więc kiedy usiedliśmy w sali numer trzy i głośnik zaczął pierdzieć, gdyż basów nie wytrzymywał, wiedziałem, że ktoś przeczytał moje zażalenie, które wysłałem im dwa tygodnie wcześniej. Narzekałem tam, że nie puszczają T2, że dźwięk cichy i nie ma basów. Więc jebneli mi z grubej rury. Narzekasz? To masz: puszczamy T2 tydzień później po światowej premierze, głoś podkręcimy, że aż ci uszy pękną i damy bas na maksa, aż ci się płakać będzie chciało! Dziękuję, teraz wiem, że z wami nie wygram.

Trainspotting 2 to druga część klasycznego filmu. To sequel, który nie ma prawa istnieć, a jednak jest. Genialny. Przenosi nas z powrotem do naszych uczuć sprzed 20 lat i robi to przepięknie. Wzrusza, bawi, trzyma w napięciu. Główni bohaterowie to nasi przyjaciele, których tak nam brakowało, nawet, jeśli nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. To wycieczka w przeszłość osadzona w teraźniejszości.



Przede wszystkim, jest świetnie wyreżyserowany, cały czas trzyma tępo, a nawet więcej, trzyma w napięciu. Człowiek chodzi od lat do kina i myśli, że nic już nie zrobi na nim wrażenia jak kiedy był młodszy. A tu taka niespodzianka. Ostatni raz, kiedy wyszedłem z sensu taki podekscytowany, było to rok temu po Mad Max, który jest jednak zupełnie innym filmem. Tam akcja trzymała w napięciu, tutaj wszystko trzyma w napięciu i byłem o wiele bardziej zaangażowany.

T2 nie ma dłużyzn, nic tu nie jest wymuszone, każda scena ma sens, a kiedy odnosi się często do jedynki, to tylko wychodzi mu na dobre. Świetnie było zobaczyć te kilka scen z 1996 na dużym ekranie. Pomimo tego, że nie jest komedią, to nie pamiętam kiedy ostatni raz tak głośno i często się śmiałem podczas oglądania filmu. Szczególnie Begbie jest jak zawsze ostry jak brzytwa.

T2 zdaje jest samo świadomy tego, że jest sequelem i komentuje to w jednej scenie, kiedy trójka bohaterów udaje się pociągiem na łąkę, tak jak w oryginale. Simon pyta Rentona, po co tu w ogóle przyjechali, a on odpowiada, że z nostalgii, że chcemy być turystami, którzy odwiedzają swoją przeszłość. Trainspotting 2 jest osadzony w teraźniejszości, lecz świadomy swojej przeszłości. W przeciwieństwie do sequeli, którymi chce się rzygać jak tylko wspominają o poprzedniku, tutaj aż chce się więcej, tak pięknie jest to przedstawione.

Myślę, że w filmie oprócz 4 głównych bohaterów jest też 5. Jest nim Edinburgh. Stolica Szkocji towarzyszy nam na każdym kroku. Wspaniałe ujęcia z góry tworzą dodatkową warstwę historii bez pomocy słów. Tworzą klimat. Uwielbiam ujęcia z góry nakręcone z głową. Nie cierpię, kiedy film zamyka się tylko w paru lokacjach, do których ciągle wraca nie pokazując nam nic nowego.

Scenariusz bazuje na obu częściach książki, druga nazywa się Porno. Nie wiedziałem nic o fabule i bardzo dobrze, bo nie ma to jak nie wiedzieć, co się wydarzy. A dzieje się bardzo dużo i zawsze towarzyszy świetna muzyka. Jest parę genialnych scen, które zapadają w pamięć, a nie są kopią jedynki. Ale nie będę o nich opowiadał, bo po co?

Polecam T2 i daję my 10/10. Trzeba jeszcze raz obejrzeć. Najlepiej w kinie. I jak macie możliwość, to wybierzcie salę, w której nie nawaliło ogrzewanie i nie trzeba się chować w czapce i szalu. Nie tak jak ja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

@templatesyard