sobota, 17 grudnia 2011

Wszechświat na diecie.

Wstać. Zarobić. Najeść się bądź opchać. Upić. Zasnąć. Zapomnieć. Przy odrobinie szczęścia znajdzie się na tej liście również stosunek, a przy szczęściu maksymalnym będzie to stosunek nie z samym sobą.

Egzystencja jest była i będzie. Egzystencja jest do dupy, egzystencja jest wspaniała. Egzystencja to zagadka. Ludzie lubią sobie wszystko komplikować. Nie ich wina, taki gatunek. Czy jest sens szukać odpowiedzi kiedy ich nie ma? Pewnie, jeśli się nie ma nic lepszego do roboty. Po drodze można również odkryć coś ciekawego lub kogoś, jak na przykład Małego Księcia.

Kosmos, ludzie i gwiazdy opierają się na tych samych zasadach: balans. Przede wszystkim, żeby był balans, to coś musi w ogóle być. Musi się narodzić. Musi również przestać istnieć, umrzeć, aby została zachowana równowaga. Mamy powiększający się od czasu Wielkiego Wybuchu  wszechświat, który w pewnym momencie osiągnie punkt krytyczny i zacznie się kurczyć. Trochę tak jak na diecie. Będzie się zmniejszał coraz szybciej i szybciej aż przestanie być. W międzyczasie wszystko w nim zawarte również będzie się rodzić i umierać.

Bez równowagi szlag by wszystko trafił. Ba! Bez równowagi nic nie mogłoby istnieć. Setki tysięcy ludzi katują się każdego dnia zadając sobie głupie pytanie "Dlaczego mnie to spotkało?!" TO może być śmiercią kogoś bliskiego, może być oparzeniem się lub uderzeniem w kolano (tu obwiniamy ten cholerny stół), może być wypadkiem samochodowym lub po prostu stłuczonym kieliszkiem wina. Ostatnim. Czymkolwiek dramatycznym. MNIE jest istotnie nieistnotne. Istotne dla mnie, nieistotne dla wszystkich innych, albowiem wszyscy wpadają w szambo. Jednak kiedy drama dopada wszyscy nie istnieją, istniejemy tylko my. Ja. Moje ego. Złe rzeczy zdarzają się złym i dobrym ludziom bez specjalnej różnicy. Zdarzają się, bo jesteśmy nieperfekcyjnym, durnym wręcz gatunkiem. Czasem czegoś niedosłyszymy, czasem coś przeoczymy a im bardziej się staramy, tym gorzej nam wychodzi. Stąd wypadki samochodowe po pijaku, niedokręcona gdzieś śrubka będąca przyczyną katastrofy samolotowej. Ludzie to debile. Zabijają się wzajemnie dla pieniędzy lub pustych bogów czy dyktatorów. Jesteśmy tacy sami. Nie ma co ubolewać nad tym, trzeba najlepiej wykorzystać to, co się ma i nie przejmować się złem całego świata.

Jedni mają oczywiście więcej niż inni. Czy to pieniędzy, czy inteligencji, czy urody. Balans, balans, balans. Nie moglibyśmy być wszyscy bogaczami, gdyż nie byłoby wtedy komu naprawić nam zasutej kanalizy, samochodu czy zwyczajnie sprzedać nam jakieś dobro bądź usługę. Z powodu głupoty i zaślepienia większości obywateli owa większość przesypia całe swoje życie. Część lubi spać. Najlepsza jest część społeczeństwa, która marzy śpiąc. Ludziom nie wychodzi otwieranie nowej firmy, gdyż nie są dobrymi przedsiębiorcami. Nie widzą lasu, bo drzewa im zasłaniają. Nic ci nie da, że dostaniesz dofinansowanie i otworzysz e--shop, jeśli będzie to taki sam e-shop, jakich są setki na rynku. A pewnie będzie nawet gorszy. Tajemnicą sukcesu jest ciężka praca oraz oryginalne pomysły. Skoro ludzie mają klapki na oczach potrafią jedynie papugować innych licząc na to, że to wystarczy. Świat jest zbudowany na ideach. A oryginalna idea jest jak cud. Nie często się zdarza, ale kiedy już się narodzi, to może zmienić cały twój świat.

Idee śpiących egoistów prowadzą do zatracenia. Cud nie na darmo nazywa się cudem. Nawet najlepszy pomysł nic nie znaczy jeżeli nie spodoba się innym ludziom (tak, również i tym z klapkami na oczach, jak już napisałem wcześniej, też są potrzebni). Żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Kolektywna świadomość nie powinna być ignorowana. Zrób to co potrafisz najlepiej, zrób to co kochasz i zrób to dla siebie. Nie dla żony, rodziny czy przyjaciół, tylko dla siebie. I wiedz, że jest to dobre, nie będź pewnym siebie ignorantem (choć pewność siebie jako cecha jest przydatna). I licz na to, że innym ludziom też to się spodoba. Że zdarzy się cud.

Steve Jobs osiągnął więcej niż większość z nas kiedykolwiek zdoła dlatego, że miał oryginalne pomysły oraz że nie bał się dążyć do ich zrealizowania. Charakterystyczne jest to, że unikalne idee wzbudzają strach w sercach innych. Strach bierze się z niemożliwości mózgu do przyjęcia zupełnie nowej informacji. Strach paraliżuje zdolność do myślenia włączając automatyczny odruch obronny. Lepiej tego nie rób, nie uda ci się - tą klątwę słyszeliśmy nie raz i jeszcze nie raz usłyszymy w naszym życiu. Strach się obudzić.

Na tej małej zielonej planetce z jednym księżycem jest wystarczająco dużo miejsca dla nas wszystkich (równowaga już o to dba). Pewnie, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas czy to w rysowaniu, czy gotowaniu, czy przedsiębiorczości czy czymkolwiek. Nie należy się tym zrażać i dołować. Wszyscy się tu pomieścimy. Religia to opium dla mas. Nie wierzę w boga, ale wierzę w boga. Pozwólcie, że wystłumaczę:  Choć błagam go o łaskę w myśl starego przysłowia jak trwoga, to do boga, to nie wierzę w boga, do którego się modlisz. Wierzę jednak w coś silniejszego ode mnie. To coś nie koniecznie uchroni mnie przed złem bądź złymi decyzjami, ale to coś sprawiło, że jestem tutaj. To po pierwsze - jak mawia mój współlokator, były działacz polityczny i ofiara wypadku przy wydobywaniu węgla, który ostatnio wywiesił w dzielonej na 3ech wspólnej łazience "listę dyżurów" do sprzątania, Władziu. A po drugie, ogarnia mnie niewysłowione uczucie szczęścia, kiedy wyjdzie mi jakiś rysunek, kiedy wyjdzie mi perfekcyjnie i wtedy czuję, że wszystko będzie dobrze i osiągnę wszystko to, co sobie ubzdurałem. Można to nazwać łaską boską, ale przecież boga nie ma, prawda?

1 comments:

  1. Chyba czuję w tej chwili dokładnie to samo.
    Zrobić co do mnie należy, ugotować obiad tylko dla siebie a wieczorem położyć się w zimnym łóżku żeby przeczytać kilka stron książki aby uciec...

    OdpowiedzUsuń na zawsze