grudnia 2011 - OGG

piątek, 30 grudnia 2011

Darkness II

sobota, 17 grudnia 2011

Wszechświat na diecie.
Wstać. Zarobić. Najeść się bądź opchać. Upić. Zasnąć. Zapomnieć. Przy odrobinie szczęścia znajdzie się na tej liście również stosunek, a przy szczęściu maksymalnym będzie to stosunek nie z samym sobą.

Egzystencja jest była i będzie. Egzystencja jest do dupy, egzystencja jest wspaniała. Egzystencja to zagadka. Ludzie lubią sobie wszystko komplikować. Nie ich wina, taki gatunek. Czy jest sens szukać odpowiedzi kiedy ich nie ma? Pewnie, jeśli się nie ma nic lepszego do roboty. Po drodze można również odkryć coś ciekawego lub kogoś, jak na przykład Małego Księcia.

Kosmos, ludzie i gwiazdy opierają się na tych samych zasadach: balans. Przede wszystkim, żeby był balans, to coś musi w ogóle być. Musi się narodzić. Musi również przestać istnieć, umrzeć, aby została zachowana równowaga. Mamy powiększający się od czasu Wielkiego Wybuchu  wszechświat, który w pewnym momencie osiągnie punkt krytyczny i zacznie się kurczyć. Trochę tak jak na diecie. Będzie się zmniejszał coraz szybciej i szybciej aż przestanie być. W międzyczasie wszystko w nim zawarte również będzie się rodzić i umierać.

Bez równowagi szlag by wszystko trafił. Ba! Bez równowagi nic nie mogłoby istnieć. Setki tysięcy ludzi katują się każdego dnia zadając sobie głupie pytanie "Dlaczego mnie to spotkało?!" TO może być śmiercią kogoś bliskiego, może być oparzeniem się lub uderzeniem w kolano (tu obwiniamy ten cholerny stół), może być wypadkiem samochodowym lub po prostu stłuczonym kieliszkiem wina. Ostatnim. Czymkolwiek dramatycznym. MNIE jest istotnie nieistnotne. Istotne dla mnie, nieistotne dla wszystkich innych, albowiem wszyscy wpadają w szambo. Jednak kiedy drama dopada wszyscy nie istnieją, istniejemy tylko my. Ja. Moje ego. Złe rzeczy zdarzają się złym i dobrym ludziom bez specjalnej różnicy. Zdarzają się, bo jesteśmy nieperfekcyjnym, durnym wręcz gatunkiem. Czasem czegoś niedosłyszymy, czasem coś przeoczymy a im bardziej się staramy, tym gorzej nam wychodzi. Stąd wypadki samochodowe po pijaku, niedokręcona gdzieś śrubka będąca przyczyną katastrofy samolotowej. Ludzie to debile. Zabijają się wzajemnie dla pieniędzy lub pustych bogów czy dyktatorów. Jesteśmy tacy sami. Nie ma co ubolewać nad tym, trzeba najlepiej wykorzystać to, co się ma i nie przejmować się złem całego świata.

Jedni mają oczywiście więcej niż inni. Czy to pieniędzy, czy inteligencji, czy urody. Balans, balans, balans. Nie moglibyśmy być wszyscy bogaczami, gdyż nie byłoby wtedy komu naprawić nam zasutej kanalizy, samochodu czy zwyczajnie sprzedać nam jakieś dobro bądź usługę. Z powodu głupoty i zaślepienia większości obywateli owa większość przesypia całe swoje życie. Część lubi spać. Najlepsza jest część społeczeństwa, która marzy śpiąc. Ludziom nie wychodzi otwieranie nowej firmy, gdyż nie są dobrymi przedsiębiorcami. Nie widzą lasu, bo drzewa im zasłaniają. Nic ci nie da, że dostaniesz dofinansowanie i otworzysz e--shop, jeśli będzie to taki sam e-shop, jakich są setki na rynku. A pewnie będzie nawet gorszy. Tajemnicą sukcesu jest ciężka praca oraz oryginalne pomysły. Skoro ludzie mają klapki na oczach potrafią jedynie papugować innych licząc na to, że to wystarczy. Świat jest zbudowany na ideach. A oryginalna idea jest jak cud. Nie często się zdarza, ale kiedy już się narodzi, to może zmienić cały twój świat.

Idee śpiących egoistów prowadzą do zatracenia. Cud nie na darmo nazywa się cudem. Nawet najlepszy pomysł nic nie znaczy jeżeli nie spodoba się innym ludziom (tak, również i tym z klapkami na oczach, jak już napisałem wcześniej, też są potrzebni). Żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Kolektywna świadomość nie powinna być ignorowana. Zrób to co potrafisz najlepiej, zrób to co kochasz i zrób to dla siebie. Nie dla żony, rodziny czy przyjaciół, tylko dla siebie. I wiedz, że jest to dobre, nie będź pewnym siebie ignorantem (choć pewność siebie jako cecha jest przydatna). I licz na to, że innym ludziom też to się spodoba. Że zdarzy się cud.

Steve Jobs osiągnął więcej niż większość z nas kiedykolwiek zdoła dlatego, że miał oryginalne pomysły oraz że nie bał się dążyć do ich zrealizowania. Charakterystyczne jest to, że unikalne idee wzbudzają strach w sercach innych. Strach bierze się z niemożliwości mózgu do przyjęcia zupełnie nowej informacji. Strach paraliżuje zdolność do myślenia włączając automatyczny odruch obronny. Lepiej tego nie rób, nie uda ci się - tą klątwę słyszeliśmy nie raz i jeszcze nie raz usłyszymy w naszym życiu. Strach się obudzić.

Na tej małej zielonej planetce z jednym księżycem jest wystarczająco dużo miejsca dla nas wszystkich (równowaga już o to dba). Pewnie, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas czy to w rysowaniu, czy gotowaniu, czy przedsiębiorczości czy czymkolwiek. Nie należy się tym zrażać i dołować. Wszyscy się tu pomieścimy. Religia to opium dla mas. Nie wierzę w boga, ale wierzę w boga. Pozwólcie, że wystłumaczę:  Choć błagam go o łaskę w myśl starego przysłowia jak trwoga, to do boga, to nie wierzę w boga, do którego się modlisz. Wierzę jednak w coś silniejszego ode mnie. To coś nie koniecznie uchroni mnie przed złem bądź złymi decyzjami, ale to coś sprawiło, że jestem tutaj. To po pierwsze - jak mawia mój współlokator, były działacz polityczny i ofiara wypadku przy wydobywaniu węgla, który ostatnio wywiesił w dzielonej na 3ech wspólnej łazience "listę dyżurów" do sprzątania, Władziu. A po drugie, ogarnia mnie niewysłowione uczucie szczęścia, kiedy wyjdzie mi jakiś rysunek, kiedy wyjdzie mi perfekcyjnie i wtedy czuję, że wszystko będzie dobrze i osiągnę wszystko to, co sobie ubzdurałem. Można to nazwać łaską boską, ale przecież boga nie ma, prawda?

piątek, 9 grudnia 2011

Powtórka z rozrywki.
Marzec, 2011: Co ty tam masz w rączkach? Raduś? Co ty tam masz? RADUŚ! Władek tam był... ale do ciebie zadzwoniłam, no.

Luty, 2011: No, mówi że Ania może. Ania. Tylko ona się jeszcze nie zwolniła. Jeszcze nie zwolniła. Ale już pracuje w tej drugiej pracy. I mówi... ty jeszcze zadzwoń do Hanki. Może Hanki. Ona kiedyś [tu urywa się nagle pamięć]

Powyższe oraz poniższy zapis są faktami. Była współlokatorka Sebastiana, Agniszka, to była wspaniała kobieta. Pewnego dnia Sebastian wpadł w dziki szał i zaczął gorączkowo zapisywać jej Skypową rozmowę, którą słyszał zza ściany, gdyż raz ściana była papierowa, dwa Agnieszka głośno gadała i wszystko razy 3 powtarzała. Ten kontrowersyjny materiał jest wyłącznie dla dorosłego odbiorcy o silnych nerwach. Na końcu urywa się nagle w trakcie wywodu. Możemy tylko snuć przypuszczenia, co działo się dalej. Materiał ten przeleżał już wystarczająco dużo czasu w niepublicznym folderze. Proszę się nie zastanawiać nad motywami oraz psychiką kogoś, kto by tak po prostu zapisywał czyjąś cudzą, prywatną rozmowę. Proszę natomiast zapiąć pasy i przygotować się do odlotu!

Październik, 2010:

Mówi do mnie, że jest bogaty, że jest bogaty, że jest bogaty. Że by mógł nie pracować przez 10 lat. I przez telefon mi mówił, że jest bogaty, że jest bogaty.

Zdrowie najważniejsze.

Ja nie lecę na twoje pieniądze. Ty jesteś grzeczny, dobry dla mnie. Jesteś dobry dla mnie. Nie żaden cwaniak. Przystojny. Masz charakter dobry, serce. Chciał wiedzieć ile ja mam pieniędzy na koncie. I w końcu mu powiedziałam. Już zaczęło mnie to denerwować. On mi sam powiedział, że jeszcze nikogo tak nie kochał jak mnie. Miał parę dziewczyn, wiesz. Ale mówił, że jeszcze nikogo tak nie kochał. Ja nie mam tak dużo pieniędzy, ale też biedna nie jestem. Taka a taka nic nie ma pieniędzy, a ja jednak coś mam. Ja już mówię, że takie mieszkanie mogłabym kupić. Stare, używane, ale by było. No. I to ci właśnie chciałam powiedzieć. A tak wszystko w porządku, wszystko OK.

Ano ważne są w życiu, ale jak ktoś jest chory, to nic nie daje. Może on myśli, że lecisz na jego kasę?

On tak myśli, że go nie kocham, tylko lecę na jego kasę i bracia mu tak podpowiadają. Mówi, że jego mama by chciała mnie poznać.

No rozłączyło się.

Mówił mi, że jego mama chciałaby mnie poznać. Słyszysz mnie mamo? Radek mi mówił, że jego mama chciałaby mnie poznać. Że chciałaby mnie poznać, zobaczyć. Bracia mu, widzisz mówią, żeby był ostrożny. Ja mówię, że ja mam unieważnienie małżeńskie, że ten mój rozwód jest unieważniony, tak jakby nic nie było. Że jeszcze raz ślub mogę wziąć.

Co się masz ukrywać, lepiej prawdę mów.

No. A on jest taki prawdomówny, mamo. On jest strasznie prawdomówny, nienawidzi kłamstwa. Kłamstwo, mówi, Agnieszka ma krótkie nogi. Bo mówi i mówi i mówi. I wczoraj mu już powiedziałam, Radek, ja nie lecę na twoje pieniądze.

Zdrowie jest ważne. Najważniejsze.

Później ci będzie wypominał. Wypominał. Później nie będzie wypominał.

Pracuje, oszczędza, chciał wiedzieć.

Też trzebaaaa.. jemu się nie dziwić nie? Ale dobry chłopak, na prawdę. Chce coś osiągnąć w życiu. Zna się na rzeczy. Kupuje mi, kupuje mi kupuje mi kupujemikupujemi mamo różne rzeczy. Jeszcze ani razu do mnie bez kwiatów jeszcze nie przyjechał. Raz na stole miałem trzy kwiaty. I baterie mi kupuje, do aparatu. Bo mam nowy aparat. Już mam 3 baterie, wrazie, jakby któraś padła. Kupuje mi, bo mi teraz kupił mi baterię do telefonu, bo mało trzymała. I jeszcze jedna czeka na przesyłkę. Bo jeszcze nie przyszła. I baterię do laptopa mi kupił. 6 stopni jest na dworze.

To zimno.

No zimno, dziś przymrozek jest. To bluzeczki, koszulki mi kupił.

Robiłam teraz jak był. Krokiety z grzybkami i barszczyk. I robiłam kotlety, te takie z serem żółtym, z piersią kurczaka. Takie dobre, takie dobre. I marchewkę. I majonez. I do tego pieprzu trochę. Naczynia chciałam myć to mówi nie, ja umyję. I ziemniaki obiera i płucze. Obiera, myje i płucze. Przy sałatce też jabłka tarł. I obierał. Mówił, ja mojej Agusi pomogę.

Chce wiedzieć, czy dobrą nażyczoną ma.

Mamie opowiada o mnie. Zdjęcia wysłał. I chce mnie poznać, jego mama. Radek prosił mamę i ma list wysłać, bo Radek mówił, że jego mama ładne listy wysłać. Ma wysłać przepis na pierogi. I poprosił mamę, żeby dla mnie, i ma wysłać listem przepis. Ma wysłać. I pierogi z tym, z mięsem Radek mówił, że bardzo lubi.

A tak wszystko w porządku, szczęśliwa jestem, zadowolona. A Radek chciałby mnie mieć w Galway. Opony już nowe sobie zamówił i kupił. Bo z przodu ma starte. Nowe opony. Bo teraz będzie już zimniej, coraz zimniej. Ma padać. I chce już, żeby zamieszkała z nim, bo jest smutny, samotny.

Radek chce, żebym przyjechała do niego, pod koniec listopada na trzy dni. A ty przyjedź do mnie, mówi, raz u mnie tylko byłaś. No, i tyle. A mówiłam ci, że Klemensa pytałam, ale na razie nie ma pracy, bo się pytał. Za dwa tygodnie albo trzy znowu się go zapytam, wiesz? Nie dam mu spokoju, zapytam się. Jak tam pracy nie dostanę, to będę tu siedzieć do stycznia. I jak pracy nie znajdę, to zasiłek będę dostawać co tydzień. Co tydzień. Bo jakbym się teraz zwolniła, to nic bym nie miała. RAdek mówił, że będzie mnie utrzymywał. Ale ja bym się z tym nie pogodziła. Ja muszę mieć swoje pieniądze.

Będziecie z sobą razem. Zakupy robić.

I do kościółka sobie Radek chodzi rano. No, dobry jest dla mnie, bardzo dobry. Grzeczny. Dobry ma charakter. Spokojny. Nie cwaniak, nie pyskaty. Nie cwaniak. Nie pali, nie pije.

To dobrze, to dobrze.

Mądry. Bardzo mądry, mądry. Mądry, mądry jest bardzo wiesz? Nie jest głupi chłopak. Bardzo mądry jest. Zawsze marzyłam, żeby takiego chłopaka poznać i poznałam. Bardzo mnie kocha. Wszystko z siebie daje.

Ty tak samo go kochasz, tak? Bardzo kochasz. Jesteś szczęśliwa. Jesteście rozdzieleni. No. Kiedy przyjedziesz do domu?

Oj, chciałam teraz w listopadzie, bo tanie bilety. Mówi, że mnie nie puści. Mówię do niego, że tak bym poleciała w listopadzie, bo tanie bilety. A on mówi, że mnie nie puści. Może w styczniu przylecę? On coś mówi, żeby w maju poleciał. Ja mówię do niego, że jak teraz nie polecę, to w styczniu polecę. W styczniu pewnie przylecę.

Rodzice, rodzeństwo..

Mamo, tęsknię! Ja tęsknię, tęsknię. To fajnie mamo, że do sanatorium jedziesz. Się wykurujesz. A jak pogoda, ładna?

Brzydka, brzydka. Jutro zapowiadają śnieg z deszczem. Śnieg z deszczem zapowiadają.

Ja bardzo lubię handel, wiesz. Lubię towar rozkładać. Na początku może być byle gdzie póki się języka nie nauczę. Na deli, w cepeenie, przy kanapkach.JAlbo do Penysa .a sobie nie poradzę Raduś pójść... no, tak -- no -- tak. Pomożesz mi, Radusiu? Może troszkę się przyszykuję w domu. No. No. - coraz smutniej. - I mięsa dużo jedz. Mięsa. Potrzebujesz. Potrzebujesz dużo. Uj.. ojojeju! O ty, skarbie! Myślę bardzo
Przełamywacz mitów
Ekhe - ekhe. Uuu, zakurzyło się tu nieźle, na OGGu!

Ekhe! Lata gorączkowego postowania o wszystkim i o niczym odeszły do archiwum. Potrzeba wyrażenia siebie opadła niczym leniwy kutas. Dużo ludzi blogi pisze w różnych celach. Jedni chcą zarobić, inni oderwać się od szarej rzeczywistości niewypłacalności kredytowej. Niektórzy chcą poczuć, że nie są sami w cyfrowej próżni, inni mają tyle do powiedzenia, że tylko klawiatura jest to w stanie przyjąć na klatę. Przelewasz swoją energię w słowa i wyrzucasz je tam, hej! Do konkretnego i przypadkowego odbiorcy. I nie musisz się męczyć odzywaniem, nie musisz być ogolony czy wykąpany, nie musisz zwracać uwagę na mowę ciała i możesz mieć owszem, że cię ignorują. Jesteś bogiem internetowego bloga.

Życie nas zjada i każe być kimś, kim nie jesteśmy. Każe się uśmiechać i kłamać. Nie pozwala nam być sobą samym. Dlaczego? Bo jesteśmy kurwa popieprzonymi ciołami. Gdybyśmy pokazali światu swe prawdziwe oblicze, to świat by się do nas odwrócił plecami. Dlatego też nawet przed sobą nie przyznajemy się do prawdy. Dlaczego książki o somopomocy są takie popularne i potrzebne? Po pokazują nam prawdę, prawdę, którą łechtamy się przez krótki okres czasu tak samo jak idąc na dietę i poszcząc. Wcześniej czy później jednak popieprzony cioł powraca (bo jest częścią nas, da się go wywieźć w las, ale węch ma dobry i wcześniej czy później odnajduje drogę do domu) i wyrzuca książkę o samopomocy do kosza zajadajć sie pierniczkiem za pierniczkiem. Dlaczego chodzimy na dietę? Nie żeby schudnąć, lecz żeby mamić się perspektywą schudnięcia. Żebyśmy mogli, kiedy dieta się już skończy, zajadać się smakołykami, które tylko i wyłącznie po diecie, smakują tak bosko. Ochy uchy, tylko jeden kawałeczek.

Dobra. Chciałem napisać o dwóch rzeczach, a tu snuję potrzebne wywody. Przede wszystkim (to jeszcze nie jest żadna z tych dwóch rzeczy) OGG to OGG! OGG ma być moim medium do wyrażania siebie takim jakim jestem na prawdę. OGG nie ma tworzyć mojego sztucznego zajebistego wizerunku, że o jaki to nie jestem. Skąd. Tak więc piszę jak już piszę, to piszę impulsywnie, popełniam mnóstwo błędów stylistycznych i te pe i dobrze. I bardzo dobrze. Nie cierpię umysłowych ograniczeń. Ma być chaotycznie to będzie, jesteśmy w końcu cząstkami energii zawieszonymi w czasie bez bladego pojęcia co tu robimy. Chaos to podstawa.

Krótko o Sebastianie: Sebastian skończył 28 lat, co oznacza, że niedługo umrze. Przejedzie go żółty szkolny autobus, jak na złość. Rok temu (albo i dłużej) rozpoczął on pracę nad swoim debiutanckim albumem komiksowym. Po 17 stronach zatuszowanych pracę tą przerwał i zajął się pracą która dawała natychmiastowe pieniądze. Po pół roku ukończył 56 stronnicową książkę dla dzieci o farmie, krowie i kocie dla autora z Islandii. Zaraz potem przez 3 miesiące (i jeden tydzień) rysował książkę o Jasiu i Łodydze Fasoli dla wygłaszającego motywujące przewowy przemawiacza z Nowego Jorku. Nauczyło go to, że nie chce robić nic dla kogoś już więcej, bo życie za krótkie (czyli w sumie utwierdziło we wcześniejszym światopoglądzie). Aczkolwiek zadowolony z ilustracji do dwóch książek na koncie, z uciechą rzuci się do kontynuowania po prawie rocznej przerwie prac nad komiksem.

Właśnie z powodu tych ksiżek nie dla siebie tu mało pisał. Oraz dlatego, że mu się nie chciało i nie miał weny. Na zakończenie krótka rozprawka. Dziękuję za uwagę i zapraszam ponownie za rok. Hahaha. W następnym odcinku poznamy co to znaczy podłuchiwać.

Przełamywacz 2 mitów:

1) Pieniądze szczęścia nie dają - KŁAMSTWO! Mieliście kiedyś pieniędzy jak lodu i byliście nieszczęśliwi? Bo ja nigdy. Kłamstwo to wymyślił ktoś bogaty, żeby ludzie nie dążyli do odebrania mu pieniędzy.

2) Carpie Diem - w znaczeniu żyj tak, jakby dzisiejszy dzień, był twoim ostatnim. KŁAMSTWO! Gdybyśmy faktycznie mieli tak żyć, to każdego dnia obżeralibyśmy się jak świnie, podejmowali impulsywne decyzje, mieli seks z nieznajomymi oraz zabijali byłych bądź też aktualnych szefów. Za daleko byśmy w ten sposób nie pojechali. Chwytaj dzień ma tylko wtedy sens, kiedy będzie się go chwytać z głową, a nie za jaja.

piątek, 30 grudnia 2011

Darkness II

Na konkurs. Jedna strona. Można wygrać rok karmy dla kota za darmo. Nie mam kota. Ale znajoma ma. Dwa. To się ucieszy. Cały rok się będzie cieszyć.


Darkness 2 Comic Entry by =sebastianjaster on deviantART

sobota, 17 grudnia 2011

Wszechświat na diecie.

Wstać. Zarobić. Najeść się bądź opchać. Upić. Zasnąć. Zapomnieć. Przy odrobinie szczęścia znajdzie się na tej liście również stosunek, a przy szczęściu maksymalnym będzie to stosunek nie z samym sobą.

Egzystencja jest była i będzie. Egzystencja jest do dupy, egzystencja jest wspaniała. Egzystencja to zagadka. Ludzie lubią sobie wszystko komplikować. Nie ich wina, taki gatunek. Czy jest sens szukać odpowiedzi kiedy ich nie ma? Pewnie, jeśli się nie ma nic lepszego do roboty. Po drodze można również odkryć coś ciekawego lub kogoś, jak na przykład Małego Księcia.

Kosmos, ludzie i gwiazdy opierają się na tych samych zasadach: balans. Przede wszystkim, żeby był balans, to coś musi w ogóle być. Musi się narodzić. Musi również przestać istnieć, umrzeć, aby została zachowana równowaga. Mamy powiększający się od czasu Wielkiego Wybuchu  wszechświat, który w pewnym momencie osiągnie punkt krytyczny i zacznie się kurczyć. Trochę tak jak na diecie. Będzie się zmniejszał coraz szybciej i szybciej aż przestanie być. W międzyczasie wszystko w nim zawarte również będzie się rodzić i umierać.

Bez równowagi szlag by wszystko trafił. Ba! Bez równowagi nic nie mogłoby istnieć. Setki tysięcy ludzi katują się każdego dnia zadając sobie głupie pytanie "Dlaczego mnie to spotkało?!" TO może być śmiercią kogoś bliskiego, może być oparzeniem się lub uderzeniem w kolano (tu obwiniamy ten cholerny stół), może być wypadkiem samochodowym lub po prostu stłuczonym kieliszkiem wina. Ostatnim. Czymkolwiek dramatycznym. MNIE jest istotnie nieistnotne. Istotne dla mnie, nieistotne dla wszystkich innych, albowiem wszyscy wpadają w szambo. Jednak kiedy drama dopada wszyscy nie istnieją, istniejemy tylko my. Ja. Moje ego. Złe rzeczy zdarzają się złym i dobrym ludziom bez specjalnej różnicy. Zdarzają się, bo jesteśmy nieperfekcyjnym, durnym wręcz gatunkiem. Czasem czegoś niedosłyszymy, czasem coś przeoczymy a im bardziej się staramy, tym gorzej nam wychodzi. Stąd wypadki samochodowe po pijaku, niedokręcona gdzieś śrubka będąca przyczyną katastrofy samolotowej. Ludzie to debile. Zabijają się wzajemnie dla pieniędzy lub pustych bogów czy dyktatorów. Jesteśmy tacy sami. Nie ma co ubolewać nad tym, trzeba najlepiej wykorzystać to, co się ma i nie przejmować się złem całego świata.

Jedni mają oczywiście więcej niż inni. Czy to pieniędzy, czy inteligencji, czy urody. Balans, balans, balans. Nie moglibyśmy być wszyscy bogaczami, gdyż nie byłoby wtedy komu naprawić nam zasutej kanalizy, samochodu czy zwyczajnie sprzedać nam jakieś dobro bądź usługę. Z powodu głupoty i zaślepienia większości obywateli owa większość przesypia całe swoje życie. Część lubi spać. Najlepsza jest część społeczeństwa, która marzy śpiąc. Ludziom nie wychodzi otwieranie nowej firmy, gdyż nie są dobrymi przedsiębiorcami. Nie widzą lasu, bo drzewa im zasłaniają. Nic ci nie da, że dostaniesz dofinansowanie i otworzysz e--shop, jeśli będzie to taki sam e-shop, jakich są setki na rynku. A pewnie będzie nawet gorszy. Tajemnicą sukcesu jest ciężka praca oraz oryginalne pomysły. Skoro ludzie mają klapki na oczach potrafią jedynie papugować innych licząc na to, że to wystarczy. Świat jest zbudowany na ideach. A oryginalna idea jest jak cud. Nie często się zdarza, ale kiedy już się narodzi, to może zmienić cały twój świat.

Idee śpiących egoistów prowadzą do zatracenia. Cud nie na darmo nazywa się cudem. Nawet najlepszy pomysł nic nie znaczy jeżeli nie spodoba się innym ludziom (tak, również i tym z klapkami na oczach, jak już napisałem wcześniej, też są potrzebni). Żaden człowiek nie jest samotną wyspą. Kolektywna świadomość nie powinna być ignorowana. Zrób to co potrafisz najlepiej, zrób to co kochasz i zrób to dla siebie. Nie dla żony, rodziny czy przyjaciół, tylko dla siebie. I wiedz, że jest to dobre, nie będź pewnym siebie ignorantem (choć pewność siebie jako cecha jest przydatna). I licz na to, że innym ludziom też to się spodoba. Że zdarzy się cud.

Steve Jobs osiągnął więcej niż większość z nas kiedykolwiek zdoła dlatego, że miał oryginalne pomysły oraz że nie bał się dążyć do ich zrealizowania. Charakterystyczne jest to, że unikalne idee wzbudzają strach w sercach innych. Strach bierze się z niemożliwości mózgu do przyjęcia zupełnie nowej informacji. Strach paraliżuje zdolność do myślenia włączając automatyczny odruch obronny. Lepiej tego nie rób, nie uda ci się - tą klątwę słyszeliśmy nie raz i jeszcze nie raz usłyszymy w naszym życiu. Strach się obudzić.

Na tej małej zielonej planetce z jednym księżycem jest wystarczająco dużo miejsca dla nas wszystkich (równowaga już o to dba). Pewnie, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas czy to w rysowaniu, czy gotowaniu, czy przedsiębiorczości czy czymkolwiek. Nie należy się tym zrażać i dołować. Wszyscy się tu pomieścimy. Religia to opium dla mas. Nie wierzę w boga, ale wierzę w boga. Pozwólcie, że wystłumaczę:  Choć błagam go o łaskę w myśl starego przysłowia jak trwoga, to do boga, to nie wierzę w boga, do którego się modlisz. Wierzę jednak w coś silniejszego ode mnie. To coś nie koniecznie uchroni mnie przed złem bądź złymi decyzjami, ale to coś sprawiło, że jestem tutaj. To po pierwsze - jak mawia mój współlokator, były działacz polityczny i ofiara wypadku przy wydobywaniu węgla, który ostatnio wywiesił w dzielonej na 3ech wspólnej łazience "listę dyżurów" do sprzątania, Władziu. A po drugie, ogarnia mnie niewysłowione uczucie szczęścia, kiedy wyjdzie mi jakiś rysunek, kiedy wyjdzie mi perfekcyjnie i wtedy czuję, że wszystko będzie dobrze i osiągnę wszystko to, co sobie ubzdurałem. Można to nazwać łaską boską, ale przecież boga nie ma, prawda?

piątek, 9 grudnia 2011

Powtórka z rozrywki.

Marzec, 2011: Co ty tam masz w rączkach? Raduś? Co ty tam masz? RADUŚ! Władek tam był... ale do ciebie zadzwoniłam, no.

Luty, 2011: No, mówi że Ania może. Ania. Tylko ona się jeszcze nie zwolniła. Jeszcze nie zwolniła. Ale już pracuje w tej drugiej pracy. I mówi... ty jeszcze zadzwoń do Hanki. Może Hanki. Ona kiedyś [tu urywa się nagle pamięć]

Powyższe oraz poniższy zapis są faktami. Była współlokatorka Sebastiana, Agniszka, to była wspaniała kobieta. Pewnego dnia Sebastian wpadł w dziki szał i zaczął gorączkowo zapisywać jej Skypową rozmowę, którą słyszał zza ściany, gdyż raz ściana była papierowa, dwa Agnieszka głośno gadała i wszystko razy 3 powtarzała. Ten kontrowersyjny materiał jest wyłącznie dla dorosłego odbiorcy o silnych nerwach. Na końcu urywa się nagle w trakcie wywodu. Możemy tylko snuć przypuszczenia, co działo się dalej. Materiał ten przeleżał już wystarczająco dużo czasu w niepublicznym folderze. Proszę się nie zastanawiać nad motywami oraz psychiką kogoś, kto by tak po prostu zapisywał czyjąś cudzą, prywatną rozmowę. Proszę natomiast zapiąć pasy i przygotować się do odlotu!

Październik, 2010:

Mówi do mnie, że jest bogaty, że jest bogaty, że jest bogaty. Że by mógł nie pracować przez 10 lat. I przez telefon mi mówił, że jest bogaty, że jest bogaty.

Zdrowie najważniejsze.

Ja nie lecę na twoje pieniądze. Ty jesteś grzeczny, dobry dla mnie. Jesteś dobry dla mnie. Nie żaden cwaniak. Przystojny. Masz charakter dobry, serce. Chciał wiedzieć ile ja mam pieniędzy na koncie. I w końcu mu powiedziałam. Już zaczęło mnie to denerwować. On mi sam powiedział, że jeszcze nikogo tak nie kochał jak mnie. Miał parę dziewczyn, wiesz. Ale mówił, że jeszcze nikogo tak nie kochał. Ja nie mam tak dużo pieniędzy, ale też biedna nie jestem. Taka a taka nic nie ma pieniędzy, a ja jednak coś mam. Ja już mówię, że takie mieszkanie mogłabym kupić. Stare, używane, ale by było. No. I to ci właśnie chciałam powiedzieć. A tak wszystko w porządku, wszystko OK.

Ano ważne są w życiu, ale jak ktoś jest chory, to nic nie daje. Może on myśli, że lecisz na jego kasę?

On tak myśli, że go nie kocham, tylko lecę na jego kasę i bracia mu tak podpowiadają. Mówi, że jego mama by chciała mnie poznać.

No rozłączyło się.

Mówił mi, że jego mama chciałaby mnie poznać. Słyszysz mnie mamo? Radek mi mówił, że jego mama chciałaby mnie poznać. Że chciałaby mnie poznać, zobaczyć. Bracia mu, widzisz mówią, żeby był ostrożny. Ja mówię, że ja mam unieważnienie małżeńskie, że ten mój rozwód jest unieważniony, tak jakby nic nie było. Że jeszcze raz ślub mogę wziąć.

Co się masz ukrywać, lepiej prawdę mów.

No. A on jest taki prawdomówny, mamo. On jest strasznie prawdomówny, nienawidzi kłamstwa. Kłamstwo, mówi, Agnieszka ma krótkie nogi. Bo mówi i mówi i mówi. I wczoraj mu już powiedziałam, Radek, ja nie lecę na twoje pieniądze.

Zdrowie jest ważne. Najważniejsze.

Później ci będzie wypominał. Wypominał. Później nie będzie wypominał.

Pracuje, oszczędza, chciał wiedzieć.

Też trzebaaaa.. jemu się nie dziwić nie? Ale dobry chłopak, na prawdę. Chce coś osiągnąć w życiu. Zna się na rzeczy. Kupuje mi, kupuje mi kupuje mi kupujemikupujemi mamo różne rzeczy. Jeszcze ani razu do mnie bez kwiatów jeszcze nie przyjechał. Raz na stole miałem trzy kwiaty. I baterie mi kupuje, do aparatu. Bo mam nowy aparat. Już mam 3 baterie, wrazie, jakby któraś padła. Kupuje mi, bo mi teraz kupił mi baterię do telefonu, bo mało trzymała. I jeszcze jedna czeka na przesyłkę. Bo jeszcze nie przyszła. I baterię do laptopa mi kupił. 6 stopni jest na dworze.

To zimno.

No zimno, dziś przymrozek jest. To bluzeczki, koszulki mi kupił.

Robiłam teraz jak był. Krokiety z grzybkami i barszczyk. I robiłam kotlety, te takie z serem żółtym, z piersią kurczaka. Takie dobre, takie dobre. I marchewkę. I majonez. I do tego pieprzu trochę. Naczynia chciałam myć to mówi nie, ja umyję. I ziemniaki obiera i płucze. Obiera, myje i płucze. Przy sałatce też jabłka tarł. I obierał. Mówił, ja mojej Agusi pomogę.

Chce wiedzieć, czy dobrą nażyczoną ma.

Mamie opowiada o mnie. Zdjęcia wysłał. I chce mnie poznać, jego mama. Radek prosił mamę i ma list wysłać, bo Radek mówił, że jego mama ładne listy wysłać. Ma wysłać przepis na pierogi. I poprosił mamę, żeby dla mnie, i ma wysłać listem przepis. Ma wysłać. I pierogi z tym, z mięsem Radek mówił, że bardzo lubi.

A tak wszystko w porządku, szczęśliwa jestem, zadowolona. A Radek chciałby mnie mieć w Galway. Opony już nowe sobie zamówił i kupił. Bo z przodu ma starte. Nowe opony. Bo teraz będzie już zimniej, coraz zimniej. Ma padać. I chce już, żeby zamieszkała z nim, bo jest smutny, samotny.

Radek chce, żebym przyjechała do niego, pod koniec listopada na trzy dni. A ty przyjedź do mnie, mówi, raz u mnie tylko byłaś. No, i tyle. A mówiłam ci, że Klemensa pytałam, ale na razie nie ma pracy, bo się pytał. Za dwa tygodnie albo trzy znowu się go zapytam, wiesz? Nie dam mu spokoju, zapytam się. Jak tam pracy nie dostanę, to będę tu siedzieć do stycznia. I jak pracy nie znajdę, to zasiłek będę dostawać co tydzień. Co tydzień. Bo jakbym się teraz zwolniła, to nic bym nie miała. RAdek mówił, że będzie mnie utrzymywał. Ale ja bym się z tym nie pogodziła. Ja muszę mieć swoje pieniądze.

Będziecie z sobą razem. Zakupy robić.

I do kościółka sobie Radek chodzi rano. No, dobry jest dla mnie, bardzo dobry. Grzeczny. Dobry ma charakter. Spokojny. Nie cwaniak, nie pyskaty. Nie cwaniak. Nie pali, nie pije.

To dobrze, to dobrze.

Mądry. Bardzo mądry, mądry. Mądry, mądry jest bardzo wiesz? Nie jest głupi chłopak. Bardzo mądry jest. Zawsze marzyłam, żeby takiego chłopaka poznać i poznałam. Bardzo mnie kocha. Wszystko z siebie daje.

Ty tak samo go kochasz, tak? Bardzo kochasz. Jesteś szczęśliwa. Jesteście rozdzieleni. No. Kiedy przyjedziesz do domu?

Oj, chciałam teraz w listopadzie, bo tanie bilety. Mówi, że mnie nie puści. Mówię do niego, że tak bym poleciała w listopadzie, bo tanie bilety. A on mówi, że mnie nie puści. Może w styczniu przylecę? On coś mówi, żeby w maju poleciał. Ja mówię do niego, że jak teraz nie polecę, to w styczniu polecę. W styczniu pewnie przylecę.

Rodzice, rodzeństwo..

Mamo, tęsknię! Ja tęsknię, tęsknię. To fajnie mamo, że do sanatorium jedziesz. Się wykurujesz. A jak pogoda, ładna?

Brzydka, brzydka. Jutro zapowiadają śnieg z deszczem. Śnieg z deszczem zapowiadają.

Ja bardzo lubię handel, wiesz. Lubię towar rozkładać. Na początku może być byle gdzie póki się języka nie nauczę. Na deli, w cepeenie, przy kanapkach.JAlbo do Penysa .a sobie nie poradzę Raduś pójść... no, tak -- no -- tak. Pomożesz mi, Radusiu? Może troszkę się przyszykuję w domu. No. No. - coraz smutniej. - I mięsa dużo jedz. Mięsa. Potrzebujesz. Potrzebujesz dużo. Uj.. ojojeju! O ty, skarbie! Myślę bardzo

Przełamywacz mitów

Ekhe - ekhe. Uuu, zakurzyło się tu nieźle, na OGGu!

Ekhe! Lata gorączkowego postowania o wszystkim i o niczym odeszły do archiwum. Potrzeba wyrażenia siebie opadła niczym leniwy kutas. Dużo ludzi blogi pisze w różnych celach. Jedni chcą zarobić, inni oderwać się od szarej rzeczywistości niewypłacalności kredytowej. Niektórzy chcą poczuć, że nie są sami w cyfrowej próżni, inni mają tyle do powiedzenia, że tylko klawiatura jest to w stanie przyjąć na klatę. Przelewasz swoją energię w słowa i wyrzucasz je tam, hej! Do konkretnego i przypadkowego odbiorcy. I nie musisz się męczyć odzywaniem, nie musisz być ogolony czy wykąpany, nie musisz zwracać uwagę na mowę ciała i możesz mieć owszem, że cię ignorują. Jesteś bogiem internetowego bloga.

Życie nas zjada i każe być kimś, kim nie jesteśmy. Każe się uśmiechać i kłamać. Nie pozwala nam być sobą samym. Dlaczego? Bo jesteśmy kurwa popieprzonymi ciołami. Gdybyśmy pokazali światu swe prawdziwe oblicze, to świat by się do nas odwrócił plecami. Dlatego też nawet przed sobą nie przyznajemy się do prawdy. Dlaczego książki o somopomocy są takie popularne i potrzebne? Po pokazują nam prawdę, prawdę, którą łechtamy się przez krótki okres czasu tak samo jak idąc na dietę i poszcząc. Wcześniej czy później jednak popieprzony cioł powraca (bo jest częścią nas, da się go wywieźć w las, ale węch ma dobry i wcześniej czy później odnajduje drogę do domu) i wyrzuca książkę o samopomocy do kosza zajadajć sie pierniczkiem za pierniczkiem. Dlaczego chodzimy na dietę? Nie żeby schudnąć, lecz żeby mamić się perspektywą schudnięcia. Żebyśmy mogli, kiedy dieta się już skończy, zajadać się smakołykami, które tylko i wyłącznie po diecie, smakują tak bosko. Ochy uchy, tylko jeden kawałeczek.

Dobra. Chciałem napisać o dwóch rzeczach, a tu snuję potrzebne wywody. Przede wszystkim (to jeszcze nie jest żadna z tych dwóch rzeczy) OGG to OGG! OGG ma być moim medium do wyrażania siebie takim jakim jestem na prawdę. OGG nie ma tworzyć mojego sztucznego zajebistego wizerunku, że o jaki to nie jestem. Skąd. Tak więc piszę jak już piszę, to piszę impulsywnie, popełniam mnóstwo błędów stylistycznych i te pe i dobrze. I bardzo dobrze. Nie cierpię umysłowych ograniczeń. Ma być chaotycznie to będzie, jesteśmy w końcu cząstkami energii zawieszonymi w czasie bez bladego pojęcia co tu robimy. Chaos to podstawa.

Krótko o Sebastianie: Sebastian skończył 28 lat, co oznacza, że niedługo umrze. Przejedzie go żółty szkolny autobus, jak na złość. Rok temu (albo i dłużej) rozpoczął on pracę nad swoim debiutanckim albumem komiksowym. Po 17 stronach zatuszowanych pracę tą przerwał i zajął się pracą która dawała natychmiastowe pieniądze. Po pół roku ukończył 56 stronnicową książkę dla dzieci o farmie, krowie i kocie dla autora z Islandii. Zaraz potem przez 3 miesiące (i jeden tydzień) rysował książkę o Jasiu i Łodydze Fasoli dla wygłaszającego motywujące przewowy przemawiacza z Nowego Jorku. Nauczyło go to, że nie chce robić nic dla kogoś już więcej, bo życie za krótkie (czyli w sumie utwierdziło we wcześniejszym światopoglądzie). Aczkolwiek zadowolony z ilustracji do dwóch książek na koncie, z uciechą rzuci się do kontynuowania po prawie rocznej przerwie prac nad komiksem.

Właśnie z powodu tych ksiżek nie dla siebie tu mało pisał. Oraz dlatego, że mu się nie chciało i nie miał weny. Na zakończenie krótka rozprawka. Dziękuję za uwagę i zapraszam ponownie za rok. Hahaha. W następnym odcinku poznamy co to znaczy podłuchiwać.

Przełamywacz 2 mitów:

1) Pieniądze szczęścia nie dają - KŁAMSTWO! Mieliście kiedyś pieniędzy jak lodu i byliście nieszczęśliwi? Bo ja nigdy. Kłamstwo to wymyślił ktoś bogaty, żeby ludzie nie dążyli do odebrania mu pieniędzy.

2) Carpie Diem - w znaczeniu żyj tak, jakby dzisiejszy dzień, był twoim ostatnim. KŁAMSTWO! Gdybyśmy faktycznie mieli tak żyć, to każdego dnia obżeralibyśmy się jak świnie, podejmowali impulsywne decyzje, mieli seks z nieznajomymi oraz zabijali byłych bądź też aktualnych szefów. Za daleko byśmy w ten sposób nie pojechali. Chwytaj dzień ma tylko wtedy sens, kiedy będzie się go chwytać z głową, a nie za jaja.

@templatesyard