Kvass. - OGG

środa, 19 maja 2010

Kvass.

Zastanawiałem się, czy podzielić się swoją zółcią na OGGu, czy po prostu poczekać, aż szczęścia smak poliże mą niechłopięcą twarz i dopiero wtedy coś nagryzmolić umysłowo. OGG powinien być odzwierciedleniem człowieka go piszącego, ażeby tak było nie wolno OGGa filtrować niczym zdjęcia, które wrzuca się na różne portale społecznościowe. Pokażemy więc i te, na których jest kaprawe, zapite oko, na których nie wyszło się najlepiej lub wprost, wygląda się jak pajac. OGG nie będzie stwarzał urojonego wizerunku szczęśliwego artysty komiksowego. Taka jest jego misja przewodnia - nie mydlić ludziom oczu, nie być jak media. OGG pozostanie wierny Depresyjnemu Rysownikowi Pozytywnych Komiksów.

Poprzedni post był ironią. Wszystko było sarkazmem oprócz zdjęcia, która miało uświadomić prawdę i nie dobrą nowinę. W wyniku tego, iż jednostka ludzka jakkolwiek wspaniała tego jednak nie załapała pytam się was, czy WY załapaliście? Gdyż jeśli nie, to wywodów takich zaprzestać powinienem, choć zrobić to bym musiał ze smutkiem.

Półtora tygodnia bez picia i palenia. Taki mój wynik. To dłużej (odnośnie samego nie picia) niż na mojej 11sto dniowej diecie, która 3 razy zakrapiana była Millerem czy też Coroną w małej butelce (330ml). Huśtawka nastrojów. Dobry humor zdarza się rzadko i po kilku bądź kilkunastu godzinach znika pod grubą warstwą zdenerwowania. A zdenerwowania, zniechęcenia i zmory jest sporo. Nie czuję wcale więcej energii ni szczęścia na moim autodetoksie. Jednak budzę się co rano dumny, że wciąż się trzymam swoich postanowień. Czy jem jak świnia? Wczoraj zrobiłem sobie dwa hotdogi, które otuliłem 3 Grześkami. Nie, nie uważam tego za jedzenie jak świnia.

Dorosłem do tego, żeby kupić sobie nowe jeansy. Nie ma co się oszukiwać, że w te sztruksy sprzed 5 lat zmieszczę się w najbliższym czasie. Poza tym, niedługo lecę do pięknego kraju zwanego Polską, a skoro to piękny kraj, to nie wypada się pokazywać w przyciasnej parze jeansów z dziurą w kroczu. Ktoś mógłby to jeszcze odczytać w niewłaściwy sposób.

Męczę się nad 6 stroną "Denka + Kluski". Ma być strona tygodniowo, i będzie. Ale z pozoru prosty rysunek wcale takim nie jest. Już od ponad 2 godzin, z przerwami na obżeranie się jak świnia, próbuję narysować Denka siedzącego z Jackiem (jego najlepszy przyjaciel) na ławce i idzie mi jak krew z nosa.
Przynajmniej jest wyzwanie. Moim drugim wyzwaniem było zrobienie dzisiaj prania, a trzecim wywieszenie go, taki marazm mnie dopadł, że najchętniej był zaległ w łóżku nie jak książę, lecz jak szukający drzemki mężczyzna, który wstał o 7.22h rano, mimo, że jest na bezrobociu i wcale nie musiał, mógł dalej obrastać brudem i smrodem.

Zupełnie przypadkowo odkryłem nowy niereklamowany jeszcze sklep z europejskim żarciem obok poczty, która wypłaca mi zasiłek. Obok polskich Kubusiów, rosyjskiego Harrego Garncarza jest tam KVASS - napój intrygujący zarówno nazwą jak i smakiem, którego opisać nie potrafię, ale mogę powiedzieć pisząc, że jest oparty na jakimś zbożu, jęczmieniu chyba, a pachnie jak suszone śliwki. Motyw. Nawet dobre (.90 centów)

Potop. 1997 nikogo niczego nie nauczył i jak tylko się skończył incydent pogodowy wszyscy wbili. A teraz powtórka z rozrywki. Bardzo mi przykro, że tak się stało. I pewnie, nie ma co ogłaszać KLĘSKI NARODOWEJ, bo wybory by się niepotrzebnie odwlekły. Wcale nie maKLĘSKI NARODOWEJ. To, że prosimy Unię Europejską o pomoc i Niemcy o maszyny wcale jeszcze nie znaczy, żebyśmy mieli jakąś KLĘSKĘ NARODOWĄ. Czy też ŻYWIOŁOWĄ. Jak go zwał, tak go zwał.

Głosować raczej nie będę, ale po wczorajszym wywiadzie z Korwin-Mikke głosowałbym na niego. Dlaczego? Bo mnie chłopak rozbawił do łez. A Polsce przydałoby się poczucie humoru, na prawdę. Janusz powiedział w Trójce m.in. że dzieciom klapsa dać czasem trzeba (co dobrze wytłumaczył) i że globalne ocieplenie nie istnieje. No nareszcie ktoś o tym powiedział na antenie, a nie dalej tym szarym mydłem ludziom oczy mydli do bólu. Jak wcześniej pisałem trójka istot ludzkich z jego sztabu chciała ode mnie za darmo animacji "Wybory", więc łączy mnie z nim więcej niż mógłbym się spodziewać. Ubaw miałem po pachy. Nagrałem ostatnie 6 minut jakbyście chcieli sobie uprzyjemnić tą szklankę czystej wody dodającej urody, którą na pewno przed sobą macie, a nie kielich alkoholu tudzież kufel - SŁUCHAJTA.

"Valkyrie" - bardzo wciągający film, w którym o dziwo da się znieść Toma Cruise z łatą na oku i bez ręki. Gdyby mu jeszcze dali hak... byłby to jednak ruch zbyt trywialny, rozumiem więc, że tak stać się nie mogło. Po tym filmie, a szczególnie tym motywie:
No i znowu naszła mnie chęć czytania o III Rzeszy i wypożyczyłem z biblioteki książkę na ten temat którą zamierzam przeczytać.

MacGbur reklamują napisami SUPER, ŚMIESZNY, BARDZO ŚMIESZNY, jakby sama reklama tego nie pokazywała. Nie cierpię takich reklam w których mówią ci co masz myśleć o filmie. O tym akurat wiem co mam myśleć i nie jest to żaden z powyższych przymiotników. Byłem na "Robin Hood". Wygląda fantastycznie, historia też fajna oprócz - spoiler! - Kate na koniu z bandą dzikich dzieci dołączającej do wielkiej walki pod koniec. Za chuj by kobieta w tamtych czasach tak nie zrobiła. Chyba, że Joanna D'Arc, ale to była Marion, nie Joanna. Ekran w kinie wreszcie naprawili na największej sali i projektory wymienili pewnie z powodu zainstalowania 3D. Po raz pierwszy od 5 lat jak tu żyję obraz jest krystalicznie czysty i wreszcie nie widać jak przez mgłę. Akurat jak się mam wyprowadzać ich ruszyło. Następny przystanek - Prince of Persia pojutrze. Może i głupi, ale ładni ludzie są. Chcecie mi powiedzieć, że z innych powodów chodzicie do kina???

Może stękam. Może się alienuję. Może mógłbym być teraz gdzieś, gdzie nie jestem robiąc coś, co bym chciał, ale nie jestem ani nie robię. Ale nie jestem złym człowiekiem, bo codziennie dokarmiam PAJACYKA.

Brak komentarzy:

środa, 19 maja 2010

Kvass.

Zastanawiałem się, czy podzielić się swoją zółcią na OGGu, czy po prostu poczekać, aż szczęścia smak poliże mą niechłopięcą twarz i dopiero wtedy coś nagryzmolić umysłowo. OGG powinien być odzwierciedleniem człowieka go piszącego, ażeby tak było nie wolno OGGa filtrować niczym zdjęcia, które wrzuca się na różne portale społecznościowe. Pokażemy więc i te, na których jest kaprawe, zapite oko, na których nie wyszło się najlepiej lub wprost, wygląda się jak pajac. OGG nie będzie stwarzał urojonego wizerunku szczęśliwego artysty komiksowego. Taka jest jego misja przewodnia - nie mydlić ludziom oczu, nie być jak media. OGG pozostanie wierny Depresyjnemu Rysownikowi Pozytywnych Komiksów.

Poprzedni post był ironią. Wszystko było sarkazmem oprócz zdjęcia, która miało uświadomić prawdę i nie dobrą nowinę. W wyniku tego, iż jednostka ludzka jakkolwiek wspaniała tego jednak nie załapała pytam się was, czy WY załapaliście? Gdyż jeśli nie, to wywodów takich zaprzestać powinienem, choć zrobić to bym musiał ze smutkiem.

Półtora tygodnia bez picia i palenia. Taki mój wynik. To dłużej (odnośnie samego nie picia) niż na mojej 11sto dniowej diecie, która 3 razy zakrapiana była Millerem czy też Coroną w małej butelce (330ml). Huśtawka nastrojów. Dobry humor zdarza się rzadko i po kilku bądź kilkunastu godzinach znika pod grubą warstwą zdenerwowania. A zdenerwowania, zniechęcenia i zmory jest sporo. Nie czuję wcale więcej energii ni szczęścia na moim autodetoksie. Jednak budzę się co rano dumny, że wciąż się trzymam swoich postanowień. Czy jem jak świnia? Wczoraj zrobiłem sobie dwa hotdogi, które otuliłem 3 Grześkami. Nie, nie uważam tego za jedzenie jak świnia.

Dorosłem do tego, żeby kupić sobie nowe jeansy. Nie ma co się oszukiwać, że w te sztruksy sprzed 5 lat zmieszczę się w najbliższym czasie. Poza tym, niedługo lecę do pięknego kraju zwanego Polską, a skoro to piękny kraj, to nie wypada się pokazywać w przyciasnej parze jeansów z dziurą w kroczu. Ktoś mógłby to jeszcze odczytać w niewłaściwy sposób.

Męczę się nad 6 stroną "Denka + Kluski". Ma być strona tygodniowo, i będzie. Ale z pozoru prosty rysunek wcale takim nie jest. Już od ponad 2 godzin, z przerwami na obżeranie się jak świnia, próbuję narysować Denka siedzącego z Jackiem (jego najlepszy przyjaciel) na ławce i idzie mi jak krew z nosa.
Przynajmniej jest wyzwanie. Moim drugim wyzwaniem było zrobienie dzisiaj prania, a trzecim wywieszenie go, taki marazm mnie dopadł, że najchętniej był zaległ w łóżku nie jak książę, lecz jak szukający drzemki mężczyzna, który wstał o 7.22h rano, mimo, że jest na bezrobociu i wcale nie musiał, mógł dalej obrastać brudem i smrodem.

Zupełnie przypadkowo odkryłem nowy niereklamowany jeszcze sklep z europejskim żarciem obok poczty, która wypłaca mi zasiłek. Obok polskich Kubusiów, rosyjskiego Harrego Garncarza jest tam KVASS - napój intrygujący zarówno nazwą jak i smakiem, którego opisać nie potrafię, ale mogę powiedzieć pisząc, że jest oparty na jakimś zbożu, jęczmieniu chyba, a pachnie jak suszone śliwki. Motyw. Nawet dobre (.90 centów)

Potop. 1997 nikogo niczego nie nauczył i jak tylko się skończył incydent pogodowy wszyscy wbili. A teraz powtórka z rozrywki. Bardzo mi przykro, że tak się stało. I pewnie, nie ma co ogłaszać KLĘSKI NARODOWEJ, bo wybory by się niepotrzebnie odwlekły. Wcale nie maKLĘSKI NARODOWEJ. To, że prosimy Unię Europejską o pomoc i Niemcy o maszyny wcale jeszcze nie znaczy, żebyśmy mieli jakąś KLĘSKĘ NARODOWĄ. Czy też ŻYWIOŁOWĄ. Jak go zwał, tak go zwał.

Głosować raczej nie będę, ale po wczorajszym wywiadzie z Korwin-Mikke głosowałbym na niego. Dlaczego? Bo mnie chłopak rozbawił do łez. A Polsce przydałoby się poczucie humoru, na prawdę. Janusz powiedział w Trójce m.in. że dzieciom klapsa dać czasem trzeba (co dobrze wytłumaczył) i że globalne ocieplenie nie istnieje. No nareszcie ktoś o tym powiedział na antenie, a nie dalej tym szarym mydłem ludziom oczy mydli do bólu. Jak wcześniej pisałem trójka istot ludzkich z jego sztabu chciała ode mnie za darmo animacji "Wybory", więc łączy mnie z nim więcej niż mógłbym się spodziewać. Ubaw miałem po pachy. Nagrałem ostatnie 6 minut jakbyście chcieli sobie uprzyjemnić tą szklankę czystej wody dodającej urody, którą na pewno przed sobą macie, a nie kielich alkoholu tudzież kufel - SŁUCHAJTA.

"Valkyrie" - bardzo wciągający film, w którym o dziwo da się znieść Toma Cruise z łatą na oku i bez ręki. Gdyby mu jeszcze dali hak... byłby to jednak ruch zbyt trywialny, rozumiem więc, że tak stać się nie mogło. Po tym filmie, a szczególnie tym motywie:
No i znowu naszła mnie chęć czytania o III Rzeszy i wypożyczyłem z biblioteki książkę na ten temat którą zamierzam przeczytać.

MacGbur reklamują napisami SUPER, ŚMIESZNY, BARDZO ŚMIESZNY, jakby sama reklama tego nie pokazywała. Nie cierpię takich reklam w których mówią ci co masz myśleć o filmie. O tym akurat wiem co mam myśleć i nie jest to żaden z powyższych przymiotników. Byłem na "Robin Hood". Wygląda fantastycznie, historia też fajna oprócz - spoiler! - Kate na koniu z bandą dzikich dzieci dołączającej do wielkiej walki pod koniec. Za chuj by kobieta w tamtych czasach tak nie zrobiła. Chyba, że Joanna D'Arc, ale to była Marion, nie Joanna. Ekran w kinie wreszcie naprawili na największej sali i projektory wymienili pewnie z powodu zainstalowania 3D. Po raz pierwszy od 5 lat jak tu żyję obraz jest krystalicznie czysty i wreszcie nie widać jak przez mgłę. Akurat jak się mam wyprowadzać ich ruszyło. Następny przystanek - Prince of Persia pojutrze. Może i głupi, ale ładni ludzie są. Chcecie mi powiedzieć, że z innych powodów chodzicie do kina???

Może stękam. Może się alienuję. Może mógłbym być teraz gdzieś, gdzie nie jestem robiąc coś, co bym chciał, ale nie jestem ani nie robię. Ale nie jestem złym człowiekiem, bo codziennie dokarmiam PAJACYKA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

@templatesyard