AAP - - nie, nie -sik. Bardziej Alkoholizm, Akceptacja i Piekarz. Zły PIEKARZ - czyli najdłuższy tytuł posta ever. (A post wcale nie tak długi). - OGG

sobota, 23 stycznia 2010

AAP - - nie, nie -sik. Bardziej Alkoholizm, Akceptacja i Piekarz. Zły PIEKARZ - czyli najdłuższy tytuł posta ever. (A post wcale nie tak długi).

PIEKARZe.

Miałem styczność w życiu z 3ema piekarzami i co Wam powiem, to wam napiszę - piekarze to źli ludzie. Pierwszy był krętaczem, który opuszczał imprezy jeśli tylko browar się skończył. Może to samo w sobie jeszcze złem nie jest, ale czytajmy dalej: Swojej ówczesnej dziewczynie ofiarowywał dowody miłości wyrządzone z ciasta. Nie, nie przyrządzone, wyrządzone. I tak wyrządził jej własnoręcznie wymyślonego rogalika w kształcie serca. (Być może było to coś zupełnie innego, ale przynajmniej macie pojęcie o co biega). Gdyby to wciąż było za mało zła to wiedzcie, iż on ją zdradził. Przespał się z kimś innym. Z innym człowiekiem. Zło. Widziałem go później lat kilka lub tylko jeden rok i mogę go widzieć codziennie jeśli tylko wej∂ę na facebook'a polski, czyli na naszą-klasę. Przypakował, ale do Harvey'a Keitel'a ze Złego Porucznika wciąż wiele mu brakuje. Poza tym pewnie nie ma sterydów, a Harvey miał. No i przypakował nie w sposób na Will'a Smith'a, bo tak to ładnie jest. On przypakował jak taki typowy polski dresiarz, typowy bywalec siłowni, który myśli że baniową budowę ciała uleczy mułami. Szafa - o taką budowę ciała chodzi.

Drugi piekarz o którym tylko słyszałem i który był chyba oglądać pokój w mym już nie tak nowym miejscu zamieszkania 5cio sypialniowym, okazał się być wciągającym fetę ćpunem. Ganja jeszcze tak o ile by mi nic z lodówki nie wyżerał nawet jeśli coś bym tam miał oprócz przeterminowanego mleka a w trakcie pisania tych słów coś jeszcze innego tam mam. Ale amfetaminiarz? Nie. Amfetaminowy Piekarz pracuje w niesuper markecie Dunnes Stores i pewnie już od 4tej rano musi sobie wciągnąć kreskę, żeby mieć siłę buły piec. Zło.

Trzeci piekarz nie brzmiał przez telefon tak strasznie jak wyglądał na żywo. Pojawił się wczoraj wieczorową porą (choć nie był brunetem) w tym samym celu co Amfetaminowy Piekarz. Przyjechał Audi a wiem to tylko dlatego, gdyż powiedział że przyjedzie Audi. Samochodami Sebastian się zbytnio nie interesuje choć zmusili go do oglądania TVN Turbo. No i ten piekarz numer 3 wyglądał po prostu jak zbój. Dresowy ubiór, krótkie włosy nażelowane bosko. Być może w kieszonce ukrył srebrny łańcuszek. I wtedy Sebastian wyszedł z domu w świat, bo miał dosyć swej groty. Idąc ulicą zerknął do bardzo kiepskiej pizzerii Del Pappas aby ujrzeć w środku Piekarza Zbója który stukał w klawisze swej komórki ze spuszczoną głową oczekując na pseudo żywność. Biedak głodny się zrobił. A co robisz jak jesteś głodny i masz stałe źródło dochodów w postaci pracy piekarza? Przecież nie upieczesz sobie nic w domu, nie! Pojedziesz w swojej bryce (Audi) do pizzerii i choć raz w życiu to ktoś będzie piekł dla ciebie. Tu, pomimo jego wyglądu, zrobiło mi się go trochę żal. Ale mimo to: zło.

Oto portret pamięciowy z połączenia tych trzech postaci:



AKCEPTACJA.

Są w naszych życiach sprawy, które przychodzi nam łatwo zaakceptować. Ale są i takie z którymi bardzo trudno się pogodzić. Jednak akceptacja jest kluczem do uwolnienia się od złych uczuć, które do niczego nie prowadzą. Nie zgadzając się wewnętrznie z czymś nie zmienimy tego, nasz opór czy nie chęć nie sprawią, że sytuacja czy osoba się magicznie zmieni. Akceptacja jest często trudna, należy nad nią pracować, a czasami jedyne co nam może pomóc to czas. Ostatecznie akceptacja jest jedynym wyjściem aby przetrwać i aby nie zwariować.

ALKOHOLIZM.

Wczoraj piłem. Przedwczoraj też. Ale wcześniej miałem dzień przerwy. Tylko nie wiem o ile wcześniej. To jednak nic, pieniądze się skończyły więc nadszedł tydzień nie picia. MI i mojemu brzuchowi wyjdzie to na zdrowie. Również wyjdzie to na zdrowie mym zębom, które zostają zapominane po nocnym powrocie do domu i zasypiają nieumyte. Czego nie mogę rozgryźć: po mojej prawej leży talerzyk, który nie przewrócił się, więc leży. Na nim okruchy po pełnoziarnistym chlebie fitness na który przerzuciłem się ponad 2 miesiące temu (lubię wmawiać sobie, że coś robię, aby schudnąć). Pamiętam wczoraj wieczorem, że chciałem coś zjeść po powrocie do domu, ale nie przypominam sobie, żebym coś robił. To chyba jednak talerzyk z rana. Tak. Tak.

Z KRAJU I ZE ŚWIATA.
Świat: Goldfrapp wyda nową płytę "Head First" już w marcu.


HURRA! Może od czasu pierwszej płyty nie zrobili nic dorównującego Utopii, ale wciąż jest to świetny zespół. Oto bardzo fajny singiel Rocket z tej nowej płyty:



Kraj: Wybaczcie moją łacinę: chujowe reklamy - wczoraj reklama żarcia dla kotów, kot skacze jak Neo po dachach. Widać jak chuj, że komputerowo zrobione. Skacze tylko po to, żeby przybiec do domu i się nażreć tej zajebistej karmy, która "jest bogatsza w takie i takie składniki, których nie ma w zwykłej karmie". Jeśli więc chcesz, żeby twój kot wszedł na dach i zdążył się uchylić przed kulami agenta Smith'a, to kup mu tą karmę. Powinni zakazać reklam zwierzęcego jedzenia. Albo kierować je do zwierząt, zamiast lektora słyszelibyśmy tylko miauczenie kota, kot w domu od razu by załapał i wskazał łapą swojej pani, że chce właśnie tą karmę.

To w sumie było trochę ze świata, bo jestem pewien, że to nie polska reklama, ale następne już będą: Dzisiaj: Radiowa Trójka: Reklama Radiowa: koleś napada na bank dzwoniąc do banku i się łączy z automatycznym systemem, który mówi mu menu i każe wcisnąć odpowiedni guzik. Jaki idiota wymyślił reklamę w której ktoś napada na bank dzwoniąc przez telefon do banku i krzyczy To jest napad? Może to ma być śmieszne? Albo te doprowadzające mnie do szału reklamy samochodów lub innych produktousług, gdzie koleś udaje, że jest Japończykiem. Gada w taki denerwujący sposób, bo ani nie gada do rzeczy ani nie brzmi jak Japończyk. Dla mnie. Choć pewnie resztę społeczeństwa to bawi. Litości.

Z MÓZGU. (To Pinky jest i Mózg, Mózg, Mózg, Mózg! - Looney Tunes)

Tak narzekałem na te baby (szanuję kobiety - znaczy nie biję ich jak nie chcą, ale tu piszę o konkretnych babach) w kolejkach sklepowych, które wpierw pakują rzeczy do koszyka a dopiero potem płacą spocone, zdyszane i marzące o szlugu. Już też tak robię. Tylko, że świadomie. Bez sensu wpierw zapłacić a potem się spieszyć bo wydaje ci się, że reszta kolejki chce ci widły w plecy wbić. A pani sprzedawczyni ma obowiązek poczekać aż się spakujesz nim zacznie obsługiwać następną duszyczkę. To jest mój czas, moje zakupy, moje pieniądze. Mogę pakować jak długo mi się podoba, gdyż za to płacę. Wczoraj też była jakaś rzecz którą zrobiłem, choć zawsze byłem jej przeciwny, ale już nie pamiętam co. Poza tym fajnie tak złamać własne zasady i postąpić wbrew sobie. OCZYwiście mówimy o małych nieistotnych sprawach które nikomu krzywdy nie robią.

BLOGGER.

Chciałem, aby tytuł postu był dłuższy, jednak po latach odkryłem dzisiaj, iż tytuł postu ma limit.
____________________________________________
Nowy odcinek BEHEOBa już dzisiaj lub jutro. Zostańcie z nami! Nie zmieniajcie stacji! Jak włączycie RMF-fm to wam poderżniemy gardło. Jak włączycie Radio Zet, to poderżniemy wam gardło, ale wpierw odpiłujemy żywcem prawą nogę. Więc lepiej nie zmieniajcie stacji!

Brak komentarzy:

sobota, 23 stycznia 2010

AAP - - nie, nie -sik. Bardziej Alkoholizm, Akceptacja i Piekarz. Zły PIEKARZ - czyli najdłuższy tytuł posta ever. (A post wcale nie tak długi).

PIEKARZe.

Miałem styczność w życiu z 3ema piekarzami i co Wam powiem, to wam napiszę - piekarze to źli ludzie. Pierwszy był krętaczem, który opuszczał imprezy jeśli tylko browar się skończył. Może to samo w sobie jeszcze złem nie jest, ale czytajmy dalej: Swojej ówczesnej dziewczynie ofiarowywał dowody miłości wyrządzone z ciasta. Nie, nie przyrządzone, wyrządzone. I tak wyrządził jej własnoręcznie wymyślonego rogalika w kształcie serca. (Być może było to coś zupełnie innego, ale przynajmniej macie pojęcie o co biega). Gdyby to wciąż było za mało zła to wiedzcie, iż on ją zdradził. Przespał się z kimś innym. Z innym człowiekiem. Zło. Widziałem go później lat kilka lub tylko jeden rok i mogę go widzieć codziennie jeśli tylko wej∂ę na facebook'a polski, czyli na naszą-klasę. Przypakował, ale do Harvey'a Keitel'a ze Złego Porucznika wciąż wiele mu brakuje. Poza tym pewnie nie ma sterydów, a Harvey miał. No i przypakował nie w sposób na Will'a Smith'a, bo tak to ładnie jest. On przypakował jak taki typowy polski dresiarz, typowy bywalec siłowni, który myśli że baniową budowę ciała uleczy mułami. Szafa - o taką budowę ciała chodzi.

Drugi piekarz o którym tylko słyszałem i który był chyba oglądać pokój w mym już nie tak nowym miejscu zamieszkania 5cio sypialniowym, okazał się być wciągającym fetę ćpunem. Ganja jeszcze tak o ile by mi nic z lodówki nie wyżerał nawet jeśli coś bym tam miał oprócz przeterminowanego mleka a w trakcie pisania tych słów coś jeszcze innego tam mam. Ale amfetaminiarz? Nie. Amfetaminowy Piekarz pracuje w niesuper markecie Dunnes Stores i pewnie już od 4tej rano musi sobie wciągnąć kreskę, żeby mieć siłę buły piec. Zło.

Trzeci piekarz nie brzmiał przez telefon tak strasznie jak wyglądał na żywo. Pojawił się wczoraj wieczorową porą (choć nie był brunetem) w tym samym celu co Amfetaminowy Piekarz. Przyjechał Audi a wiem to tylko dlatego, gdyż powiedział że przyjedzie Audi. Samochodami Sebastian się zbytnio nie interesuje choć zmusili go do oglądania TVN Turbo. No i ten piekarz numer 3 wyglądał po prostu jak zbój. Dresowy ubiór, krótkie włosy nażelowane bosko. Być może w kieszonce ukrył srebrny łańcuszek. I wtedy Sebastian wyszedł z domu w świat, bo miał dosyć swej groty. Idąc ulicą zerknął do bardzo kiepskiej pizzerii Del Pappas aby ujrzeć w środku Piekarza Zbója który stukał w klawisze swej komórki ze spuszczoną głową oczekując na pseudo żywność. Biedak głodny się zrobił. A co robisz jak jesteś głodny i masz stałe źródło dochodów w postaci pracy piekarza? Przecież nie upieczesz sobie nic w domu, nie! Pojedziesz w swojej bryce (Audi) do pizzerii i choć raz w życiu to ktoś będzie piekł dla ciebie. Tu, pomimo jego wyglądu, zrobiło mi się go trochę żal. Ale mimo to: zło.

Oto portret pamięciowy z połączenia tych trzech postaci:



AKCEPTACJA.

Są w naszych życiach sprawy, które przychodzi nam łatwo zaakceptować. Ale są i takie z którymi bardzo trudno się pogodzić. Jednak akceptacja jest kluczem do uwolnienia się od złych uczuć, które do niczego nie prowadzą. Nie zgadzając się wewnętrznie z czymś nie zmienimy tego, nasz opór czy nie chęć nie sprawią, że sytuacja czy osoba się magicznie zmieni. Akceptacja jest często trudna, należy nad nią pracować, a czasami jedyne co nam może pomóc to czas. Ostatecznie akceptacja jest jedynym wyjściem aby przetrwać i aby nie zwariować.

ALKOHOLIZM.

Wczoraj piłem. Przedwczoraj też. Ale wcześniej miałem dzień przerwy. Tylko nie wiem o ile wcześniej. To jednak nic, pieniądze się skończyły więc nadszedł tydzień nie picia. MI i mojemu brzuchowi wyjdzie to na zdrowie. Również wyjdzie to na zdrowie mym zębom, które zostają zapominane po nocnym powrocie do domu i zasypiają nieumyte. Czego nie mogę rozgryźć: po mojej prawej leży talerzyk, który nie przewrócił się, więc leży. Na nim okruchy po pełnoziarnistym chlebie fitness na który przerzuciłem się ponad 2 miesiące temu (lubię wmawiać sobie, że coś robię, aby schudnąć). Pamiętam wczoraj wieczorem, że chciałem coś zjeść po powrocie do domu, ale nie przypominam sobie, żebym coś robił. To chyba jednak talerzyk z rana. Tak. Tak.

Z KRAJU I ZE ŚWIATA.
Świat: Goldfrapp wyda nową płytę "Head First" już w marcu.


HURRA! Może od czasu pierwszej płyty nie zrobili nic dorównującego Utopii, ale wciąż jest to świetny zespół. Oto bardzo fajny singiel Rocket z tej nowej płyty:



Kraj: Wybaczcie moją łacinę: chujowe reklamy - wczoraj reklama żarcia dla kotów, kot skacze jak Neo po dachach. Widać jak chuj, że komputerowo zrobione. Skacze tylko po to, żeby przybiec do domu i się nażreć tej zajebistej karmy, która "jest bogatsza w takie i takie składniki, których nie ma w zwykłej karmie". Jeśli więc chcesz, żeby twój kot wszedł na dach i zdążył się uchylić przed kulami agenta Smith'a, to kup mu tą karmę. Powinni zakazać reklam zwierzęcego jedzenia. Albo kierować je do zwierząt, zamiast lektora słyszelibyśmy tylko miauczenie kota, kot w domu od razu by załapał i wskazał łapą swojej pani, że chce właśnie tą karmę.

To w sumie było trochę ze świata, bo jestem pewien, że to nie polska reklama, ale następne już będą: Dzisiaj: Radiowa Trójka: Reklama Radiowa: koleś napada na bank dzwoniąc do banku i się łączy z automatycznym systemem, który mówi mu menu i każe wcisnąć odpowiedni guzik. Jaki idiota wymyślił reklamę w której ktoś napada na bank dzwoniąc przez telefon do banku i krzyczy To jest napad? Może to ma być śmieszne? Albo te doprowadzające mnie do szału reklamy samochodów lub innych produktousług, gdzie koleś udaje, że jest Japończykiem. Gada w taki denerwujący sposób, bo ani nie gada do rzeczy ani nie brzmi jak Japończyk. Dla mnie. Choć pewnie resztę społeczeństwa to bawi. Litości.

Z MÓZGU. (To Pinky jest i Mózg, Mózg, Mózg, Mózg! - Looney Tunes)

Tak narzekałem na te baby (szanuję kobiety - znaczy nie biję ich jak nie chcą, ale tu piszę o konkretnych babach) w kolejkach sklepowych, które wpierw pakują rzeczy do koszyka a dopiero potem płacą spocone, zdyszane i marzące o szlugu. Już też tak robię. Tylko, że świadomie. Bez sensu wpierw zapłacić a potem się spieszyć bo wydaje ci się, że reszta kolejki chce ci widły w plecy wbić. A pani sprzedawczyni ma obowiązek poczekać aż się spakujesz nim zacznie obsługiwać następną duszyczkę. To jest mój czas, moje zakupy, moje pieniądze. Mogę pakować jak długo mi się podoba, gdyż za to płacę. Wczoraj też była jakaś rzecz którą zrobiłem, choć zawsze byłem jej przeciwny, ale już nie pamiętam co. Poza tym fajnie tak złamać własne zasady i postąpić wbrew sobie. OCZYwiście mówimy o małych nieistotnych sprawach które nikomu krzywdy nie robią.

BLOGGER.

Chciałem, aby tytuł postu był dłuższy, jednak po latach odkryłem dzisiaj, iż tytuł postu ma limit.
____________________________________________
Nowy odcinek BEHEOBa już dzisiaj lub jutro. Zostańcie z nami! Nie zmieniajcie stacji! Jak włączycie RMF-fm to wam poderżniemy gardło. Jak włączycie Radio Zet, to poderżniemy wam gardło, ale wpierw odpiłujemy żywcem prawą nogę. Więc lepiej nie zmieniajcie stacji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

@templatesyard