września 2009 - OGG

wtorek, 8 września 2009

Relacja z wystawy.
W dniach od 7mego do 16stego sierpnia roku pańskiego 2009 odbyła się w Irlandii w Zamku Kilkenny pierwsza w życiu wystawa Sebastiana Jastra pod tytułem COMIC BOOK ART, ILLUSTRATIONS AND SKETCHES. Zapraszamy na spóźnioną relację z tego wydarzenia.


Kim jest Sebastian wszyscy wiemy. Nie jest parówką. Nawet jeśli przypadkiem trafiłeś na tego OGGa i czytasz te nienatchnione słowa musisz zdawać sobie sprawę z tego, że nie napisała ich parówka. Sebastian, znany jako Bojący Się Życia Sebastian oraz może lepiej jako Nie Skarżący Się Na Bitki Wołowe Które Podał Kiepski Kelner W Kiepskiej Restauracji Zamiast Zamówionego Steka I Wciąż To Przeżywający Sebastian, od 4terech lat myślał o wystawieniu swoich prac. Jednakże wcześniej nie miał zbytnio czego pokazać i nie czuł się jeszcze na siłach. W Mezzanine Corridor miejsce dla swoich wypocin miał już zaklepane David - starszy Irlandzki dziadek nie z fajką w ustach acz z papierosem. Sebastianowi udało się wycisnąć mały koncik tuż na początku tego korytarza. Okryty przeważnie ciemnością skromny kącik był jak najbardziej satysfakcjonujący.

Przez pierwsze 9 dni nikt nic nie kupił. Ceny wynosiły 100 euro za 3 prace A3 a reszta prac A4 za 50 euro. Doświadczony David z nazwiskiem, które zna mała społeczność przez pierwszych kilka dni dzielił podobny los z Sebastianem. Nie pojawiła się żadna czerwona kropka oznaczająca sprzedaną pracę. Jednak zaraz potem Dave sprzedał pracę, potem drugą i ostateczny balans wyniósł prawie 8 sprzedanych świństw. Najtańsze za 220 euro, najdroższe za 650 euro zdaje się. David na pewno ma talent, ale nie sposób się nie nadziwić, że za czarno biały szkic pijaka w barze który ani nie jest szczególny (ni szkic ni pijak), ani zniewalający, który nie rysowało się dłużej niż pół godziny Zenek, tzn. David chciał 220 euro. No, ale ma nazwisko. Którego teraz nie pamiętamy, ale je ma.

Ostatniego dnia wystawy starsza Irlandzka kobita, przykryta odpowiednią warstwą makijażu i czująca się wyczesanie i czysto i pachnąco czarowała znajomych tym jak to jej się podoba to, co tu na ścianach wisi. Na szczęście Sebastian ze spoconymi dłońmi był w pobliżu.

KOBITA:
Po ile to?

SEBASTIAN
myśli:
Czy tak trudno jest przeczytać cennik?
mówi:
Było li ci po 50, ale jako że dzisiaj ostatni dzień wystawy, a jom nic nie sprzydał, to pójdzie za 30.

KOBITA
No to ja wezmę te trzy. Bo one są przewspaniałe.

A jako, że nie miała drobnych, to zamiast 90 dała 100. Oczywiście to wszystko są grosze w porównaniu do prawdziwych wziętych jak cholera artystów, którzy za jebany bazgroł chcą 2500 euro. Następnego dnia znajomy Sebastiana kupił też jedną pracę. Artysta otrzymał również 2 zamówienia na rysunek. Wyszło lepiej niż się spodziewał.

Ale niby nie chodzi o pieniądze, tylko o to, żeby się pokazać. Ogolić. Wypiąć klatę. Wyciąć włosy z nosa. I tak też w tym przypadku się stało. Najciekawsze incydenty:

INCYDENT Nr 1: Chłopczyk przechodził z mamą i zeszli w dół po schodach. Po chwili chłopczyk wrócił sam i poprosił o autograf! Odszedł. Powrócił raz jeszcze pytając, czy Sebastian ma jakieś wskazówki jak rysować komiksy i w ogóle. Sebastian miał. Powiedział pracuj pracuj, praktyka czyni mistrza, zrzynaj ze wszystkich aż znajdziesz swój własny styl. Niestety zapomniał dodać najważniejszego: NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ.

INCYDENT Nr 2: Sebastian przy stoliku w wolnych chwilach siedział i na odwrocie kartki na której było jego BIO i linki, rysował szybko różne rzeczy, głównie twarze ludzi. Potem podpisywał i odkładał na kupkę. Kiedy tak raz rysował dwójka młodych ludzi ustawiła się obok niego których widział kątem oka i zrozumiał co robili. PATRZYLI. Zachowując zimną krew Sebastian dalej rysował twarz, ręka mu nie drżała, bo wypił. Kiedy skończył odwrócił własną twarz w ich stronę i powiedział, że to by było na tyle. Bardzo im się podobało i dał młodszemu z nich właśnie ten rysunek na pamiątkę.

INCYDENT Nr 3: Ostatni. Smutny. Jakiś koleś w kręconych siwych włosach wdał się z Sebastianem w za długą wyczerpującą dyskusję. Mówił o narkotykach, piciu, odnajdywaniu siebie. Mówił i mówił. Mówił, że jest pisarzem, dał Sebastianowi swój email, powiedział nawet, że mogli by razem coś splecić. Sebastian ze strachem w oczach radośnie nie przytaknął, że czemu nie. Skłamał. nawet by z nim wianuszka nie chciał splatać. Człowiek zdawał się być w stanie mówić bez końca co w Sebastianie wywołało podejżenie, że może jest na amfetaminie. Możemy i spotkamy w życiu ludzi, którzy mają takie same poglądy jak my i którzy lubią to samo, nie oznacza to jednak, że coś między nami piknie, że narodzi się przyjaźń. Jak człowiek nie nadaje na tej samej fali co my, to nie ma dla niego miejsca w naszym życiu.

Zdecydowana większość komentarzy w książce życzeń i zażaleń jest pozytywna. Bardzo. Kończąc zapraszamy do GALERII z wystawy, gdzie można obejrzeć kilka zdjęć w dobrej bardzo rozdzielczości.

A już tak na totalne zakończenie - KLONY:

wtorek, 8 września 2009

Relacja z wystawy.

W dniach od 7mego do 16stego sierpnia roku pańskiego 2009 odbyła się w Irlandii w Zamku Kilkenny pierwsza w życiu wystawa Sebastiana Jastra pod tytułem COMIC BOOK ART, ILLUSTRATIONS AND SKETCHES. Zapraszamy na spóźnioną relację z tego wydarzenia.


Kim jest Sebastian wszyscy wiemy. Nie jest parówką. Nawet jeśli przypadkiem trafiłeś na tego OGGa i czytasz te nienatchnione słowa musisz zdawać sobie sprawę z tego, że nie napisała ich parówka. Sebastian, znany jako Bojący Się Życia Sebastian oraz może lepiej jako Nie Skarżący Się Na Bitki Wołowe Które Podał Kiepski Kelner W Kiepskiej Restauracji Zamiast Zamówionego Steka I Wciąż To Przeżywający Sebastian, od 4terech lat myślał o wystawieniu swoich prac. Jednakże wcześniej nie miał zbytnio czego pokazać i nie czuł się jeszcze na siłach. W Mezzanine Corridor miejsce dla swoich wypocin miał już zaklepane David - starszy Irlandzki dziadek nie z fajką w ustach acz z papierosem. Sebastianowi udało się wycisnąć mały koncik tuż na początku tego korytarza. Okryty przeważnie ciemnością skromny kącik był jak najbardziej satysfakcjonujący.

Przez pierwsze 9 dni nikt nic nie kupił. Ceny wynosiły 100 euro za 3 prace A3 a reszta prac A4 za 50 euro. Doświadczony David z nazwiskiem, które zna mała społeczność przez pierwszych kilka dni dzielił podobny los z Sebastianem. Nie pojawiła się żadna czerwona kropka oznaczająca sprzedaną pracę. Jednak zaraz potem Dave sprzedał pracę, potem drugą i ostateczny balans wyniósł prawie 8 sprzedanych świństw. Najtańsze za 220 euro, najdroższe za 650 euro zdaje się. David na pewno ma talent, ale nie sposób się nie nadziwić, że za czarno biały szkic pijaka w barze który ani nie jest szczególny (ni szkic ni pijak), ani zniewalający, który nie rysowało się dłużej niż pół godziny Zenek, tzn. David chciał 220 euro. No, ale ma nazwisko. Którego teraz nie pamiętamy, ale je ma.

Ostatniego dnia wystawy starsza Irlandzka kobita, przykryta odpowiednią warstwą makijażu i czująca się wyczesanie i czysto i pachnąco czarowała znajomych tym jak to jej się podoba to, co tu na ścianach wisi. Na szczęście Sebastian ze spoconymi dłońmi był w pobliżu.

KOBITA:
Po ile to?

SEBASTIAN
myśli:
Czy tak trudno jest przeczytać cennik?
mówi:
Było li ci po 50, ale jako że dzisiaj ostatni dzień wystawy, a jom nic nie sprzydał, to pójdzie za 30.

KOBITA
No to ja wezmę te trzy. Bo one są przewspaniałe.

A jako, że nie miała drobnych, to zamiast 90 dała 100. Oczywiście to wszystko są grosze w porównaniu do prawdziwych wziętych jak cholera artystów, którzy za jebany bazgroł chcą 2500 euro. Następnego dnia znajomy Sebastiana kupił też jedną pracę. Artysta otrzymał również 2 zamówienia na rysunek. Wyszło lepiej niż się spodziewał.

Ale niby nie chodzi o pieniądze, tylko o to, żeby się pokazać. Ogolić. Wypiąć klatę. Wyciąć włosy z nosa. I tak też w tym przypadku się stało. Najciekawsze incydenty:

INCYDENT Nr 1: Chłopczyk przechodził z mamą i zeszli w dół po schodach. Po chwili chłopczyk wrócił sam i poprosił o autograf! Odszedł. Powrócił raz jeszcze pytając, czy Sebastian ma jakieś wskazówki jak rysować komiksy i w ogóle. Sebastian miał. Powiedział pracuj pracuj, praktyka czyni mistrza, zrzynaj ze wszystkich aż znajdziesz swój własny styl. Niestety zapomniał dodać najważniejszego: NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ.

INCYDENT Nr 2: Sebastian przy stoliku w wolnych chwilach siedział i na odwrocie kartki na której było jego BIO i linki, rysował szybko różne rzeczy, głównie twarze ludzi. Potem podpisywał i odkładał na kupkę. Kiedy tak raz rysował dwójka młodych ludzi ustawiła się obok niego których widział kątem oka i zrozumiał co robili. PATRZYLI. Zachowując zimną krew Sebastian dalej rysował twarz, ręka mu nie drżała, bo wypił. Kiedy skończył odwrócił własną twarz w ich stronę i powiedział, że to by było na tyle. Bardzo im się podobało i dał młodszemu z nich właśnie ten rysunek na pamiątkę.

INCYDENT Nr 3: Ostatni. Smutny. Jakiś koleś w kręconych siwych włosach wdał się z Sebastianem w za długą wyczerpującą dyskusję. Mówił o narkotykach, piciu, odnajdywaniu siebie. Mówił i mówił. Mówił, że jest pisarzem, dał Sebastianowi swój email, powiedział nawet, że mogli by razem coś splecić. Sebastian ze strachem w oczach radośnie nie przytaknął, że czemu nie. Skłamał. nawet by z nim wianuszka nie chciał splatać. Człowiek zdawał się być w stanie mówić bez końca co w Sebastianie wywołało podejżenie, że może jest na amfetaminie. Możemy i spotkamy w życiu ludzi, którzy mają takie same poglądy jak my i którzy lubią to samo, nie oznacza to jednak, że coś między nami piknie, że narodzi się przyjaźń. Jak człowiek nie nadaje na tej samej fali co my, to nie ma dla niego miejsca w naszym życiu.

Zdecydowana większość komentarzy w książce życzeń i zażaleń jest pozytywna. Bardzo. Kończąc zapraszamy do GALERII z wystawy, gdzie można obejrzeć kilka zdjęć w dobrej bardzo rozdzielczości.

A już tak na totalne zakończenie - KLONY:

@templatesyard