sierpnia 2009 - OGG

wtorek, 25 sierpnia 2009

No cóż, teledysk nie tak jak sobie wyobrażałem, bo ze schizolskiego filmu. Ale zawsze możesz zamknąć oczy i posłuchać.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

1984. 2009.
Czasami, kiedy wszystko się rozpada zdarzają się momenty, gdy wszystko zdaje się mieć sens.

Kiedy jesteś młody nie myślisz o swoim ciele w taki sposób jak kiedy jesteś kilka lat starszy. Młodość jest naturalną częścią życia, a osoba młoda żyje i rozszerza swoje horyzonty zamiast martwić się tym, że ciało się starzeje, że nie wygląda już tak jak wtedy. Człowiek umiera, lecz nie godzi się z tym, wybiera o tym nie myśleć. Wyrzeka się śmierci. Trudno go winić, jest w końcu tylko człowiekiem. Co możemy zostawić po sobie? Dzieci. Pamięć. Twórczość.

Kiedyś dużo czytałem. Nie miałem nic innego do roboty a komputera nie było. Sporo z tego co czytałem, bardzo mi się podobało. Ostatnio czytam coraz mniej. I mniej. I mniej. Jeżeli słyszę o jakiejś dobrej książce, lub jeśli przypadkiem wpadnie mi w ręce zaczynam ją czytać tylko po to, żeby po kilku stronach czy rozdziałach odnaleźć siebie w stanie całkowitego znudzenia tą lekturą. Możemy mieć tyle internetu i stron pornograficznych ile chcemy, możemy mieć życie towarzyskie i przyjaciół lub rodzinę i wypełnią nam cały wolny czas. Ale od czasu do czasu trafia się nam ta książka.


Książka, z którą w jakiś niewytłumaczalny sposób się łączymy. Ta książka jest nie tylko naszym rozumowaniem, nie tylko naszym życiem, ale ta książka jest nami. Każde słowo czy zdanie staje się niewysłowioną przyjemnością dla naszych zmysłów. Co chwila odnajdujemy nasze własne myśli. Jeśli wiesz o czym ja mówię.

I dotykanie drukowanego słowa opuszkami palców, okładka, która jest okładką idealną. Zapach druku.

Życie jest niezwykłe. Pamiętam jak dzisiaj, kiedy wyszedłem z domu z przyjacielem Kamilem, przeszliśmy przez tory kolejowe (bo było bliżej do naszego punktu przeznaczenia oraz miasta w ten sposób). Było ciepło. Miło. Wiał przyjemny deszcz. Znaczy wiatr. I wtedy poczułem coś niewysłowionego. Uczucie, którego nie potrafię opisać ani sklasyfikować. Wiecie jak się mówi, że coś wisi w powietrzu. Ale nic szczególnego się nie wydarzyło. To było takie ciepłe uczucie. Teraz, spoglądając z perspektywy czasu widzę więcej takich przypadków. Tak jakby życie w danym momencie, w pobliżu danych ludzi w danym mieście, kraju, wytwarzało jakąś magiczną moc. Specyficzne uczucie. Sensację. Nie zapach, nie dotyk, ale uczucie.

Nie często się to zauważa w danym momencie. Patrząc na to później, z jakąś częścią mojego życia nie pamiętam najbardziej faktów, ale to uczucie. Powiew świeżości. Coś zupełnie nowego.

Wracając do książki. Napisz coś. Wydaj. Ale niech to będzie arcydzieło. Pierwsze 20 czy 30 nie musi być, ale któreś z nich ma dużą szansę. I taka książka (jeśli Twoje arcydzieło będzie książką) przetrwa w świadomości ludzi po Twojej śmierci. Nie tylko przetrwa, ale będzie źródłem natchnienia. Więcej! - Jedna taka książka pozwoli czytelnikowi poznać ciebie całego, twój świat. I nie poznać powierzchownie lecz tak dobrze jak rozumieją się najlepsi przyjaciele, a nawet i bardziej.

I tak teraz mam będąc w połowie 1984 George Orwell'a. Widziałem film kilka lat temu. Ale książka wydana w 1949 roku jest ponadczasowa. Jest aktualna. Mówi o moim życiu w jakiś taki dziwny sposób utożsamiam się ze wszystkim.

Przeczytaj. Jeszcze raz.

Na tapecie od dłuższego czasu mam:

Oto ty otwierający drzwi do swoich marzeń. Wygląda nierealnie. Ale jest tak realne jak ty i ja.

wtorek, 25 sierpnia 2009

No cóż, teledysk nie tak jak sobie wyobrażałem, bo ze schizolskiego filmu. Ale zawsze możesz zamknąć oczy i posłuchać.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

1984. 2009.

Czasami, kiedy wszystko się rozpada zdarzają się momenty, gdy wszystko zdaje się mieć sens.

Kiedy jesteś młody nie myślisz o swoim ciele w taki sposób jak kiedy jesteś kilka lat starszy. Młodość jest naturalną częścią życia, a osoba młoda żyje i rozszerza swoje horyzonty zamiast martwić się tym, że ciało się starzeje, że nie wygląda już tak jak wtedy. Człowiek umiera, lecz nie godzi się z tym, wybiera o tym nie myśleć. Wyrzeka się śmierci. Trudno go winić, jest w końcu tylko człowiekiem. Co możemy zostawić po sobie? Dzieci. Pamięć. Twórczość.

Kiedyś dużo czytałem. Nie miałem nic innego do roboty a komputera nie było. Sporo z tego co czytałem, bardzo mi się podobało. Ostatnio czytam coraz mniej. I mniej. I mniej. Jeżeli słyszę o jakiejś dobrej książce, lub jeśli przypadkiem wpadnie mi w ręce zaczynam ją czytać tylko po to, żeby po kilku stronach czy rozdziałach odnaleźć siebie w stanie całkowitego znudzenia tą lekturą. Możemy mieć tyle internetu i stron pornograficznych ile chcemy, możemy mieć życie towarzyskie i przyjaciół lub rodzinę i wypełnią nam cały wolny czas. Ale od czasu do czasu trafia się nam ta książka.


Książka, z którą w jakiś niewytłumaczalny sposób się łączymy. Ta książka jest nie tylko naszym rozumowaniem, nie tylko naszym życiem, ale ta książka jest nami. Każde słowo czy zdanie staje się niewysłowioną przyjemnością dla naszych zmysłów. Co chwila odnajdujemy nasze własne myśli. Jeśli wiesz o czym ja mówię.

I dotykanie drukowanego słowa opuszkami palców, okładka, która jest okładką idealną. Zapach druku.

Życie jest niezwykłe. Pamiętam jak dzisiaj, kiedy wyszedłem z domu z przyjacielem Kamilem, przeszliśmy przez tory kolejowe (bo było bliżej do naszego punktu przeznaczenia oraz miasta w ten sposób). Było ciepło. Miło. Wiał przyjemny deszcz. Znaczy wiatr. I wtedy poczułem coś niewysłowionego. Uczucie, którego nie potrafię opisać ani sklasyfikować. Wiecie jak się mówi, że coś wisi w powietrzu. Ale nic szczególnego się nie wydarzyło. To było takie ciepłe uczucie. Teraz, spoglądając z perspektywy czasu widzę więcej takich przypadków. Tak jakby życie w danym momencie, w pobliżu danych ludzi w danym mieście, kraju, wytwarzało jakąś magiczną moc. Specyficzne uczucie. Sensację. Nie zapach, nie dotyk, ale uczucie.

Nie często się to zauważa w danym momencie. Patrząc na to później, z jakąś częścią mojego życia nie pamiętam najbardziej faktów, ale to uczucie. Powiew świeżości. Coś zupełnie nowego.

Wracając do książki. Napisz coś. Wydaj. Ale niech to będzie arcydzieło. Pierwsze 20 czy 30 nie musi być, ale któreś z nich ma dużą szansę. I taka książka (jeśli Twoje arcydzieło będzie książką) przetrwa w świadomości ludzi po Twojej śmierci. Nie tylko przetrwa, ale będzie źródłem natchnienia. Więcej! - Jedna taka książka pozwoli czytelnikowi poznać ciebie całego, twój świat. I nie poznać powierzchownie lecz tak dobrze jak rozumieją się najlepsi przyjaciele, a nawet i bardziej.

I tak teraz mam będąc w połowie 1984 George Orwell'a. Widziałem film kilka lat temu. Ale książka wydana w 1949 roku jest ponadczasowa. Jest aktualna. Mówi o moim życiu w jakiś taki dziwny sposób utożsamiam się ze wszystkim.

Przeczytaj. Jeszcze raz.

Na tapecie od dłuższego czasu mam:

Oto ty otwierający drzwi do swoich marzeń. Wygląda nierealnie. Ale jest tak realne jak ty i ja.

@templatesyard