lipca 2009 - OGG

czwartek, 30 lipca 2009

MUZYKA: Szalony świat.
- Jak masz na imię, chłopcze?
- Nie wiem.
- No... to musimy cię jakoś nazwać - powiedział ciepło kobiecy głos. - Co powiesz na Alex? Tak jak Aleksander Wielki.
- Kim był Aleksander Wielki?
- Był Macedońskim starożytnym królem greckim.
- W porządku.
- Aleksandrze, co tutaj robisz?
- Nie wiem.
- Niewiele osób się tutaj zapuszcza. Tak między nami, ty jesteś pierwszy. Na prawdę nie wiesz, co tutaj robisz? To może choć pamiętasz gdzie byłeś wcześniej?
- Ja... niestety nie pamiętam.
- To niezwykłe. Nawet, jeśli trafiłeś tu przypadkiem samo to, że tu jesteś wyklucza prawdopodobieństwo przypadku.
- Jak to?
- W pewnym sensie jest niemożliwym abyś tutaj był. A jednak tu jesteś.
- A gdzie jest tu? Gdzie ja jestem?
- To dobre pytanie.
- Niech zgadnę. Powiedziałaś, że ja jestem pierwszym, który tu zawędrował. A więc nikt nigdy wcześniej nie zadał ci tego pytania. Nigdy sama się nad tym nie zastanawiałaś?
- Zgadza się. Wiem gdzie jestem, to dla mnie oczywiste. Lecz nigdy nie ubierałam tego w słowa.
- Dlaczego jest tu tak czarno?
- Czarno? Masz na myśli ciemno? Cóż... to pozory. Jest tu jaśniej niż ci się wydaje, tylko nie przyjrzałeś się dokładnie. Widzisz moją twarz. Na niej się skupiasz jakby reszta nie istniała. A przecież istnieje.
- To wszystko jest strasznie zagmatwane. Nie mogłabyś włączyć światła?
- Boisz się Aleksandrze?
- Nie o to chodzi. Ponuro tu.
- Rozejrzyj się. Tak jak prosiłam.
- Ale nic nie widzę. Jak mam się rozglądać?
- Musisz być zmęczony.
- Sam nie wiem. Nie.
- Połóż się spać. Kiedy się obudzisz, spróbujemy to wszystko wyjaśnić.
- Rzucimy smugę światła na ten cień?
- W rzeczy samej - uśmiechnęła się. - A teraz idź spać.
- Ale... ale jak? Gdzie?
- Zamknij oczy, a sen cię znajdzie.

I Aleksander zamknął oczy.

sobota, 25 lipca 2009

FILM: Proposal.
Tlumaczenie tytułu filmu "Proposal" czyli "propozycja" lub w tym przypadku bardziej "oświadczyny" zostało oczywiście potraktowane sprawdzoną metodą którą zwał "Polak to osioł i muł więc trzeba mu wszystko łopatą wgarniać do łba to może zdarzy się cud i zaczai" oraz jeszcze lepszą formułą "debilne tłumaczenia działają lepiej na wyobraźnię niż morze heroiny".

"Narzeczony mimo woli" to udana komedia, idealnie wyważona. Jest śmieszna, nie ma dłużyzn oraz tego cholernego rzygu uczuć polanych zawsze tą samą wzruszającą skrzypcową melodyjką doprowadzającą do szału. Nie ma trwających wieki kiczowatych nieżyciowych wyznań. Jest akurat. Film jest pełen akcji, kiedy już się wydaje, że zaczną przynudzać BAM! - coś się dzieje. Nie tak jak w Zohan, gdzie po pierwszej pół godzinie film zaczął się ciągnąć bez celu.

Po reklamie spodziewałem się kolejnego badziewia, ale się miło zaskoczyłem. Tak więc bierz chłopaka lub dziewczynę - jak ci leży - i bez wahania rozerwij się w kinie. Bez bebechów.

(bo jak się ciało rozrywa, to bebechy wypływają; gdyby ktoś nie zrozumiał powyższego zdania).

czwartek, 30 lipca 2009

MUZYKA: Szalony świat.

- Jak masz na imię, chłopcze?
- Nie wiem.
- No... to musimy cię jakoś nazwać - powiedział ciepło kobiecy głos. - Co powiesz na Alex? Tak jak Aleksander Wielki.
- Kim był Aleksander Wielki?
- Był Macedońskim starożytnym królem greckim.
- W porządku.
- Aleksandrze, co tutaj robisz?
- Nie wiem.
- Niewiele osób się tutaj zapuszcza. Tak między nami, ty jesteś pierwszy. Na prawdę nie wiesz, co tutaj robisz? To może choć pamiętasz gdzie byłeś wcześniej?
- Ja... niestety nie pamiętam.
- To niezwykłe. Nawet, jeśli trafiłeś tu przypadkiem samo to, że tu jesteś wyklucza prawdopodobieństwo przypadku.
- Jak to?
- W pewnym sensie jest niemożliwym abyś tutaj był. A jednak tu jesteś.
- A gdzie jest tu? Gdzie ja jestem?
- To dobre pytanie.
- Niech zgadnę. Powiedziałaś, że ja jestem pierwszym, który tu zawędrował. A więc nikt nigdy wcześniej nie zadał ci tego pytania. Nigdy sama się nad tym nie zastanawiałaś?
- Zgadza się. Wiem gdzie jestem, to dla mnie oczywiste. Lecz nigdy nie ubierałam tego w słowa.
- Dlaczego jest tu tak czarno?
- Czarno? Masz na myśli ciemno? Cóż... to pozory. Jest tu jaśniej niż ci się wydaje, tylko nie przyjrzałeś się dokładnie. Widzisz moją twarz. Na niej się skupiasz jakby reszta nie istniała. A przecież istnieje.
- To wszystko jest strasznie zagmatwane. Nie mogłabyś włączyć światła?
- Boisz się Aleksandrze?
- Nie o to chodzi. Ponuro tu.
- Rozejrzyj się. Tak jak prosiłam.
- Ale nic nie widzę. Jak mam się rozglądać?
- Musisz być zmęczony.
- Sam nie wiem. Nie.
- Połóż się spać. Kiedy się obudzisz, spróbujemy to wszystko wyjaśnić.
- Rzucimy smugę światła na ten cień?
- W rzeczy samej - uśmiechnęła się. - A teraz idź spać.
- Ale... ale jak? Gdzie?
- Zamknij oczy, a sen cię znajdzie.

I Aleksander zamknął oczy.

sobota, 25 lipca 2009

FILM: Proposal.

Tlumaczenie tytułu filmu "Proposal" czyli "propozycja" lub w tym przypadku bardziej "oświadczyny" zostało oczywiście potraktowane sprawdzoną metodą którą zwał "Polak to osioł i muł więc trzeba mu wszystko łopatą wgarniać do łba to może zdarzy się cud i zaczai" oraz jeszcze lepszą formułą "debilne tłumaczenia działają lepiej na wyobraźnię niż morze heroiny".

"Narzeczony mimo woli" to udana komedia, idealnie wyważona. Jest śmieszna, nie ma dłużyzn oraz tego cholernego rzygu uczuć polanych zawsze tą samą wzruszającą skrzypcową melodyjką doprowadzającą do szału. Nie ma trwających wieki kiczowatych nieżyciowych wyznań. Jest akurat. Film jest pełen akcji, kiedy już się wydaje, że zaczną przynudzać BAM! - coś się dzieje. Nie tak jak w Zohan, gdzie po pierwszej pół godzinie film zaczął się ciągnąć bez celu.

Po reklamie spodziewałem się kolejnego badziewia, ale się miło zaskoczyłem. Tak więc bierz chłopaka lub dziewczynę - jak ci leży - i bez wahania rozerwij się w kinie. Bez bebechów.

(bo jak się ciało rozrywa, to bebechy wypływają; gdyby ktoś nie zrozumiał powyższego zdania).

@templatesyard