kwietnia 2009 - OGG

wtorek, 28 kwietnia 2009

Denek i Kluska: na DNIACH.
Coraz bliżej. Pierwszą stronę "Diety" narysowałem w przeciągu tygodnia i było to z jakiś tydzień czy dwa temu. Teraz kończę połowę drugiej strony. Całość rysuję na formacie A3 - więc nie za dużo miejsca, żeby rysować z rozmachem, ale też o to chodzi i czasowo lepiej wychodzi.

Kończę kolorować połowę pierwszej strony (zacząłem wczoraj), tak więc o ile mnie szlag nie trafi jeszcze w tym tygodniu a nawet na dniach będziecie mogli przeczytać. Tak się borykam z kolorowaniem, tzn. jestem taki sobie ale myślę że dostatecznie dobry aby samemu kolorować. Te borykanie dotyczy bardziej cieniowania. Jestem fanem prostych kolorów, takich jak w Asteriksie czy Tintinie. Zacząłem dzisiaj dawać cienie na łóżku (wciąż mowa o rysowaniu) i nawet to wyglądało, ale co? Jeżeli zacieniuję łóżko to resztę pokoju też powinienem, a już szczególnie Denka i Kluskę. A tego nie chcę. Nie póki nikt mi za to nie płaci i czasu dużo na tym ubywa.

Odnośnie płacenia... rachunek za prąd wkrótce muszę uregulować, a z tym będzie cienko. Nie tak cienko, żeby odcięli. Dlatego też muszę się wziąć za taki guzik na swojej stronie, który będzie się nazywał WSPOMÓŻ (DONATE) biednego upośledzonego artystę. A nuż ktoś gdzieś tam wspomoże? Wydawnictwo Egmond Polska jest otwarte na zgłoszenia początkujących artystów. Chcą od 8 do 10 skończonych stron. Więc jak tyle będę miał z Denkiem i Kluską to im wyślę. Zaraz jak wrzucę pierwszy skrawek na stronę porozsyłam newsa do polskich portali komiksowych, co by mi jednorazowej publiki nabili. Ale nie chodzi o przypadkowe wytryski, gdzie ktoś niczym zbłąkana owieczka trafia na moją stronę aby po niecałych 10 sekundach z niej uciec. Chcę wiernych ludzi. Wierne są psy, czemu nie potrafią wiernymi być ludzie?

Ogólnie moje blogowanie podupadło na duchu, ale jak widzę kupa ludzi których blogi śledzę też zbytnio ostatnio nic nie przelewa cyfrowo. Taka pora roku widać.

Chciałbym skończyć też ten album z Ramirezem, Kristosem i Manuelem, który wysłałem w 2007 (pod koniec) na konkurs Zuda. Oczywiście wolałbym wziąść się za HZ: Alkoholizm, ale z tym aż tak mi się nie spieszy głównie z powodu na sztukę, im dłużej się to odwlecze, tym moje doświadczenie będzie większe i rysunki lepsze, a na tym w przypadku jakichkolwiek nowych przygód HZ mi najbardziej zależy. Wszystko kręci się wokół pieniędzy. I umysłowej ułomności.

A! gdybyście nie spostrzegli i gdybym ja nie wspomniał jeszcze, to kilka dni temu opublikowałem 3 nowostare odcinki Liczy się Hurling. Cała reszta będzie się pojawiać w niedługich odstępach czasu, bo tylko muszę je przetłumaczyć.

Zuda nie odpowiada. Minęły prawie 2 miesiące. Mają 3 żeby odpowiedzieć. Myślę, że gdyby sikali w gacie za tym co zrobiłem, to odezwaliby się w pierwszym miesiącu. Teraz albo zupełnie wbili i automatyczne NIE przyjedzie po upływie 30 dni albo czekają czy nie pojawi się im lepsze zgłoszenie i jak nic lepszego nie dostaną to się ze mną skontaktują. Trudno z nimi ocenić. Gdyby jednak się nie udało, to zaraz opublikuję moje 4 miesięczne wypociny.

No i wczoraj wysłałem podanie, bo ktoś kto pracuje dla Nintendo Europa szuka rysowników postaci. Tylko, że pewnie po zaledwie 3 dniach od tego ogłoszenia dostał już z tysiące podań. Jak widzicie, moje nastawienie jest żałosne. Ale nie powinienem tu tyle biadolić o sobie. Wszyscy mamy swoje paranoje.

A reszta po staremu. Wciąż piję. Wciąż palę.

piątek, 24 kwietnia 2009

Powroty.
Nowa strona powoli odbudowuje swoje siły jak powracający z detoksu Marcin. Niby jest lepiej, ale jakby wciąż czegoś brakowało...

Ramirez i Kristos powrócili, można ich znaleźć klikając tu lub wybierając z menu komiksów. Powrócili tacy, jacy byli, więc nie ma ani jednej nowej strony. Za to jest krótka notka o serii w zakładce.

Za to w galerii pojawiło się 40 nowych ilustracji - czyli prawie wszystkie z pamiętnego filmu animowanego na konkurs Paula Coelho o czarownicy. Wszystkie ilustracje są w bardzo dobrej jakości, więc po raz pierwszy będzie je można zobaczyć ze wszystkimi szczegółami. Zapraszam do rzutu okiem:

czwartek, 23 kwietnia 2009

My tu sobie w kulki lecimy bo inaczej nie umimy.
Chyba już wspominałem, że komuś się nieźle rzuciło na mózg i wyszła z tego filmowa wersja mangi i anime Dragon Ball. Nie udało mi się znaleźć tego wcześniejszego wspominania, więc wyrażę się ponownie.

Moim ulubionym wspomnieniem dotyczącym Dragon Ball'a nie jest sam komiks czy bajka, ale mój przyjaciel Kamil, który bardzo często kiedy się widzieliśmy pytał mnie, czy widziałem (czytać dosłownie po polsku, tak on to wymawiał:) Dragon Bul? Na co ja zawsze się wkurzałem i mówiłem mu, że przecież nie mam satelity tylko 4 kanały na krzyż w śniegu. Dragon Ball był dla mnie tylko pustym pojęciem. Z drugiej strony chciałem Kamilowi wytłumaczyć z moim cienkim angielskim zza czasów szkoły średniej jak powinno się wymawiać słowo ball, ale nigdy tego nie zrobiłem. W pewnym sensie uważałem że to sympatyczne i bardzo oryginalne wymawiać tak ten tytuł i nie chciałem tego zmieniać.

Cały myk z serią Dragon Ball polega na niezwykle wielkiej dawce humoru, którą manga aż kipi. Mocz. A i serial telewizyjny też jest przezabawny, trudno się nie zsikać ze śmiechu. Kto oglądał to wie. Tak więc jeżeli chcesz z czegoś takiego zrobić poważny film wciąż zachowując motywy z kulami, autami powstającymi z małych kapsułek, itd. to bracie, wdepnąłeś w kupę. To tak jak z Romea i Julii zrobić film akcji w której trupy się ścielą co minuta z sztucznie wiecznie młodym Brucem Willisem i naciągniętą Nicole Kidman. To tak jak z Nędzników zrobić śmieszną komedię dla nastolatków z puszczaniem bąków, dziewictwem i z cycatymi laskami. Ostatecznie to tak jak z Czarodziejki z Księżyca zrobić głęboki, 3-godzinny poważny film obyczajowy o depresji i uzależnieniu od kokainy, taki film gdzie jedynym przejawem humoru jest Czarodziejka z Marsa krwawiąca z nosa po wciągnięciu kreski. Choć, nawet i w tym nie ma zbyt nic humorystyczego.

Co jest a czego nie ma? Goku nie wygląda sympatycznie, nie jest dzieckiem i nie ma ogona. Stary zboczony dziaduch ze skorupą żółwia wygląda jak nauczyciel matematyki, któremu nigdy nie dane był być księgowym. Zielony Lord Piccolo wciąż jest zielony, ale bardziej przypomina złego typa z Harrego Pottera, tego księcia czy złego lorda ciemności. Dupa. No i wszystkie stroje (po widoku z reklamy) są zupełnie inne niż w komiksie. Reżyserem jest facet, który maczał swoje palce w Final Destination i FD 3. No, FD 1 było jeszcze jeszcze, ale po trójce czułem się tak jak wczoraj wieczorem podczas bliskiego spotkania trzeciego stopnia z muszlą klozetową wywołanego miksem wina z piwem. Scenariusz napisał zaś jakiś czarnoskóry koleś imieniem Ben, który w 1998 napisał scenariusz do The Big Hit a w 2002 Miłość i Kula. A co robił pomiędzy tymi latami, kto wie? Najwyraźniej lepszego scenarzysty nie mieli. Bo co ma piernik do wiatraka? Chyba że Ben śmieje się jak małe dziecko czytając na sedesie zamiast gazety mangę o Goku. Taki ukryty fan. Niee.

Pomyśleć, że cała ta produkcja kosztowała 100 milionów $. Wiecie co ja bym zrobił z taką kwotą? Taką ekranizację Dragon Balla, co by się ludzie latami śmiali i film mieli by bardziej wyryty w pamięci niż postać Freddego Krugera z lat '80tych. (Nota Nie Ben'a: mają robić nowego, jakby ostatni nie był wystarczająco żałosny i jakby potrafili kręcić dobre ciekawe horrory jeszcze). W gatunku filmu jest wszystko: akcja, przygoda, dreszczowiec, fantasy - a komedia? Nie ma, bo to nie komedia:(

Poszedłbym z ciekawości gdyby było mnie stać do kina, ale nie łudziłbym się, że pokażą Bulmę w miniówie.

środa, 22 kwietnia 2009

Liczy się Hurling - nowe stare odcinki.
Przetłumaczyłem trzy kolejne odcinki Liczy się Hurling (jak ktoś ma lepszy pomysł na tłumaczenie Hurling Matters niech wali śmiało) - można je przeczytać klikając na obrazek powyżej. W chwilii obecnej pierwszym komiksem który się wyświetla jest ten najbardziej aktualny. Były one kolejno publikowane 31 sierpnia, 7 września i 14 września 2007 roku. To już prawie dwa lata. Rany.
Komentarze
Projektowanie stron internetowych nie jest takie trudna jeżeli tylko ma się do tego myk. Istnieje bardzo dużo gotowych kodów, które są dostępne za darmo i wystarczy tylko wykombinować jak je dołączyć tam gdzie chcesz na stronie żeby wszystko działało. Nie musisz znać się na kodowaniu i to jest bardzo wygodne.

Mały minus jest taki, że jeśli jest coś za darmo to przeważnie należy nie usuwać linka do osoby lub firmy od której ściągnąłeś darmowy skrypt. Duży minus natomiast jest taki, że w necie pełno jest chłamu i trudno znaleźć dokładnie to, czego się szuka. Można na tym zmarnować godziny.

Udało mi się zainstalować dobrą galerię, galerię dla komiksów, a teraz męczę się nad komentarzami. Wśród wielu tylko kilka darmowych jest dobrych. A ten, który najbardziej mi się podoba nie chce mi działać. Oczywiście mógłbym wrzucić zwykły kod do komentarzy tak jak zrobiłem to wczoraj jako test. Nie trwało to dłużej niż 5 minut i działał od razu, jednak po wpisaniu komentarza i wciśnięciu Maila Ślij (no, Komentarz Ślij) czas stawał w miejscu. Wysłanie komentarza nie powinno trwać ułamka sekundy a tu trwało ponad minutę. W w świecie WWW czas wczytywania czegokolwiek jest bardzo ważny.

Tak wyglądają moje małe cyfrowe dylematy. Prawdziwych życiowych jest więcej i nie są małe, ale o nich akurat nie mam zamiaru pisać. Póki co.

wtorek, 21 kwietnia 2009

Herr Zeba i Frau Hannia: W poszukiwaniu tego, co sypie.
Na www.sebastianjaster.com już od dwóch dni możecie znaleźć cały pierwszy komiks z przygodami Herr Zeby pt. "Herr ZEBA i Frau Hannia: W poszukiwaniu tego, co sypie"., który powstał w 1999. Znajduje się tam też nie wyczerpująca notka o tym i innych komiksach z Herr Zebą.Album ten jak widzicie jest wątpliwej jakości, żarty często są zbyt proste i chłopięce, ale było to w końcu 10 lat temu. Występuje tam też kilka znanych postaci, jak np. Batman:Wkrótce też pojawi się drugi album z HZ który narysowałem w 2004 z ciupkę lepszymi rysunkami pt. "The Mitloff Story".

niedziela, 19 kwietnia 2009

Milena 2099
Nowy szkic, dzisiejszy. Miał to być z początku portret, ale twarz nie wyszła wiernie, więc przekształciłem w to co widać poniżej. Zdjęcie znajduje się w galerii na mojej stronie gdzie można mu wystawiać komentarze jeśli się ma ochotę. Klikając na rysunek odeśle was od razu do maksymalnej rozdzielczości w galerii.

sobota, 18 kwietnia 2009

WWW
Zajęło mi to zbyt długo, ale wreszcie skończyłem nową wersję swojej internetowej strony! Więc jeśliście jeszcze nie zauważyli wejdźcie na http://www.sebastianjaster.com/pl/index.php

Z pozoru prosto wygląda, ale ile męki kosztowało aby to wszystko działało! Nawigacja na górze wciąż się pierniczyła, stopka na dole nie chciała się trzymać dołu strony (teraz niezależnie od wielkości Twojego ekranu zawsze będzie na dole), nowa galeria też nie chciała działać ani pokazywać zdjęć w maksymalnej rozdzielczości...

Całym zadaniem nowej strony jest bycie praktyczną. Jest to dopiero początek, bo z czasem dodam nowe gadżety, np. już wkrótce chcę zrobić formularz do zapisywania się do newslettera. Taki automatyczny. Graficznie strona przedstawia się prosto i taki jest cel - zbyt wiele stron na które wchodzę przywalają mnie kupą chłamu i trudno się zorientować gdzie co jest. Komiksy wyświetlane będą na innym tle niż teraz - nie na szarym. Jak też widzicie póki co jest tylko jeden komiks do czytania i to ten sam co już był kiedy cała fajna reszta - jak Herr Zeba i Ramirez i Kristos - zniknęła. Ponownie tylko tymczasowo. Już wkrótce się odnajdą. W zeszłym tygodniu skończyłem pierwszą stronę Denka + Kluski pt. "Dieta", jak tylko pokoloruję to postaram się systematycznie publikować, po pół strony na raz.

Galeria jest bardzo praktyczna i stara się do niej nie umywa. Wszystko jest pogrupowane i można nawet komentować. Póki co nie ma tam dużo bo od teraz chcę pokazywać tylko na prawdę dobre prace, więc te 3 które są teraz znajdują się w tym samym albumie. Z czasem, jak będzie ich więcej pogrupuję je konkretnie. Minus tylko taki, że wchodząc na galerię z polskiej strony językowej brniemy do angielskiej. Zrobiłem tylko jedną galerię, gdyż nie chcę dublować tych samych rysunków tylko dlatego, żeby je podpisać w innym języku. Tak więc z galerii trzeba ponownie wybrać na górze menu język PL żeby powrócić do PL wersji językowej lub kliknąć cofnij na przeglądarce.

Komiksy są w tabach, w pierwszym komiks, w pozostałych różne ciekawostki, póki co INFO o komiksie.

No i zauważycie jeśliście uważni, że www.sebastianjaster.com ma własną ikonę (favicon): czarne S na żółto pomarańczowym tle. Możecie spokojnie zapisać stronę w bookmarkach nic nie wpisując w tytule (tylko adres strony) i ikona będzie na waszej przeglądarce (którą jest mam nadzieję mozilla firefox). Jeśli nie widzicie ikony tuż koło nazwy strony oraz na lewo od adresu w przeglądarce wyczyście swoją historię (cache) w przeglądarce i zrestartujcie.

Na stronie głównej od czasu do czasu będzie się zmieniała przewodnia ilustracja, a wcześniejsze będą wciąż dostępne w galerii do wglądu. Ciąg dalszy definitywnie nastąpi, póki co Denek i Kluska witają!

piątek, 17 kwietnia 2009

Harry Potter Napierdziela!
Nie łatwo jest się wybić żyjąc w biedzie. Ale jest to możliwe. Jeśli na dodatek stworzysz coś, co chwyci i zacznie się niebotycznie sprzedawać jesteś ustatkowany/ana na całe życie. Tak jak w przypadku produktu Harrego Pottera. Wkrótce do kin wejdzie Harry Potter and Half Blood Prince (http://www.apple.com/trailers/wb/harrypotterandthehalfbloodprince/), jeszcze więcej seksu, nijakiej akcji i latania na miotłach. Ale jeśli nudna monotonia poprzedniej części wciąż cię nie zraziła, to i ty jesteś w raju. Dzieciaki i tak obejrzą co leci, dlaczego? - bo leci. Podobnie było przy drugiej a szczególnie 3 części Władcy Pierścieni. Co za dużo to niezdrowo. Filmy muszą trzymać się kupy, tak jak Forest Gump.

Wracając do Harrego, to co napisałem to jeszcze nic, bo już w 2010 pojawi się Harry Potter and the Deathly Hallows: Part I - tak tak, część pierwsza, z czego rozumiem, że postąpią jak z Matrixem, rozdzielając spójną fabułę na dwa rzygi. W reklamie pokazują cały czas akcję, a w rzeczywistości jest to kupa gadania oddzielona właśnie akcją z reklamy.

Litości.

wtorek, 28 kwietnia 2009

Denek i Kluska: na DNIACH.

Coraz bliżej. Pierwszą stronę "Diety" narysowałem w przeciągu tygodnia i było to z jakiś tydzień czy dwa temu. Teraz kończę połowę drugiej strony. Całość rysuję na formacie A3 - więc nie za dużo miejsca, żeby rysować z rozmachem, ale też o to chodzi i czasowo lepiej wychodzi.

Kończę kolorować połowę pierwszej strony (zacząłem wczoraj), tak więc o ile mnie szlag nie trafi jeszcze w tym tygodniu a nawet na dniach będziecie mogli przeczytać. Tak się borykam z kolorowaniem, tzn. jestem taki sobie ale myślę że dostatecznie dobry aby samemu kolorować. Te borykanie dotyczy bardziej cieniowania. Jestem fanem prostych kolorów, takich jak w Asteriksie czy Tintinie. Zacząłem dzisiaj dawać cienie na łóżku (wciąż mowa o rysowaniu) i nawet to wyglądało, ale co? Jeżeli zacieniuję łóżko to resztę pokoju też powinienem, a już szczególnie Denka i Kluskę. A tego nie chcę. Nie póki nikt mi za to nie płaci i czasu dużo na tym ubywa.

Odnośnie płacenia... rachunek za prąd wkrótce muszę uregulować, a z tym będzie cienko. Nie tak cienko, żeby odcięli. Dlatego też muszę się wziąć za taki guzik na swojej stronie, który będzie się nazywał WSPOMÓŻ (DONATE) biednego upośledzonego artystę. A nuż ktoś gdzieś tam wspomoże? Wydawnictwo Egmond Polska jest otwarte na zgłoszenia początkujących artystów. Chcą od 8 do 10 skończonych stron. Więc jak tyle będę miał z Denkiem i Kluską to im wyślę. Zaraz jak wrzucę pierwszy skrawek na stronę porozsyłam newsa do polskich portali komiksowych, co by mi jednorazowej publiki nabili. Ale nie chodzi o przypadkowe wytryski, gdzie ktoś niczym zbłąkana owieczka trafia na moją stronę aby po niecałych 10 sekundach z niej uciec. Chcę wiernych ludzi. Wierne są psy, czemu nie potrafią wiernymi być ludzie?

Ogólnie moje blogowanie podupadło na duchu, ale jak widzę kupa ludzi których blogi śledzę też zbytnio ostatnio nic nie przelewa cyfrowo. Taka pora roku widać.

Chciałbym skończyć też ten album z Ramirezem, Kristosem i Manuelem, który wysłałem w 2007 (pod koniec) na konkurs Zuda. Oczywiście wolałbym wziąść się za HZ: Alkoholizm, ale z tym aż tak mi się nie spieszy głównie z powodu na sztukę, im dłużej się to odwlecze, tym moje doświadczenie będzie większe i rysunki lepsze, a na tym w przypadku jakichkolwiek nowych przygód HZ mi najbardziej zależy. Wszystko kręci się wokół pieniędzy. I umysłowej ułomności.

A! gdybyście nie spostrzegli i gdybym ja nie wspomniał jeszcze, to kilka dni temu opublikowałem 3 nowostare odcinki Liczy się Hurling. Cała reszta będzie się pojawiać w niedługich odstępach czasu, bo tylko muszę je przetłumaczyć.

Zuda nie odpowiada. Minęły prawie 2 miesiące. Mają 3 żeby odpowiedzieć. Myślę, że gdyby sikali w gacie za tym co zrobiłem, to odezwaliby się w pierwszym miesiącu. Teraz albo zupełnie wbili i automatyczne NIE przyjedzie po upływie 30 dni albo czekają czy nie pojawi się im lepsze zgłoszenie i jak nic lepszego nie dostaną to się ze mną skontaktują. Trudno z nimi ocenić. Gdyby jednak się nie udało, to zaraz opublikuję moje 4 miesięczne wypociny.

No i wczoraj wysłałem podanie, bo ktoś kto pracuje dla Nintendo Europa szuka rysowników postaci. Tylko, że pewnie po zaledwie 3 dniach od tego ogłoszenia dostał już z tysiące podań. Jak widzicie, moje nastawienie jest żałosne. Ale nie powinienem tu tyle biadolić o sobie. Wszyscy mamy swoje paranoje.

A reszta po staremu. Wciąż piję. Wciąż palę.

piątek, 24 kwietnia 2009

Powroty.

Nowa strona powoli odbudowuje swoje siły jak powracający z detoksu Marcin. Niby jest lepiej, ale jakby wciąż czegoś brakowało...

Ramirez i Kristos powrócili, można ich znaleźć klikając tu lub wybierając z menu komiksów. Powrócili tacy, jacy byli, więc nie ma ani jednej nowej strony. Za to jest krótka notka o serii w zakładce.

Za to w galerii pojawiło się 40 nowych ilustracji - czyli prawie wszystkie z pamiętnego filmu animowanego na konkurs Paula Coelho o czarownicy. Wszystkie ilustracje są w bardzo dobrej jakości, więc po raz pierwszy będzie je można zobaczyć ze wszystkimi szczegółami. Zapraszam do rzutu okiem:

czwartek, 23 kwietnia 2009

My tu sobie w kulki lecimy bo inaczej nie umimy.

Chyba już wspominałem, że komuś się nieźle rzuciło na mózg i wyszła z tego filmowa wersja mangi i anime Dragon Ball. Nie udało mi się znaleźć tego wcześniejszego wspominania, więc wyrażę się ponownie.

Moim ulubionym wspomnieniem dotyczącym Dragon Ball'a nie jest sam komiks czy bajka, ale mój przyjaciel Kamil, który bardzo często kiedy się widzieliśmy pytał mnie, czy widziałem (czytać dosłownie po polsku, tak on to wymawiał:) Dragon Bul? Na co ja zawsze się wkurzałem i mówiłem mu, że przecież nie mam satelity tylko 4 kanały na krzyż w śniegu. Dragon Ball był dla mnie tylko pustym pojęciem. Z drugiej strony chciałem Kamilowi wytłumaczyć z moim cienkim angielskim zza czasów szkoły średniej jak powinno się wymawiać słowo ball, ale nigdy tego nie zrobiłem. W pewnym sensie uważałem że to sympatyczne i bardzo oryginalne wymawiać tak ten tytuł i nie chciałem tego zmieniać.

Cały myk z serią Dragon Ball polega na niezwykle wielkiej dawce humoru, którą manga aż kipi. Mocz. A i serial telewizyjny też jest przezabawny, trudno się nie zsikać ze śmiechu. Kto oglądał to wie. Tak więc jeżeli chcesz z czegoś takiego zrobić poważny film wciąż zachowując motywy z kulami, autami powstającymi z małych kapsułek, itd. to bracie, wdepnąłeś w kupę. To tak jak z Romea i Julii zrobić film akcji w której trupy się ścielą co minuta z sztucznie wiecznie młodym Brucem Willisem i naciągniętą Nicole Kidman. To tak jak z Nędzników zrobić śmieszną komedię dla nastolatków z puszczaniem bąków, dziewictwem i z cycatymi laskami. Ostatecznie to tak jak z Czarodziejki z Księżyca zrobić głęboki, 3-godzinny poważny film obyczajowy o depresji i uzależnieniu od kokainy, taki film gdzie jedynym przejawem humoru jest Czarodziejka z Marsa krwawiąca z nosa po wciągnięciu kreski. Choć, nawet i w tym nie ma zbyt nic humorystyczego.

Co jest a czego nie ma? Goku nie wygląda sympatycznie, nie jest dzieckiem i nie ma ogona. Stary zboczony dziaduch ze skorupą żółwia wygląda jak nauczyciel matematyki, któremu nigdy nie dane był być księgowym. Zielony Lord Piccolo wciąż jest zielony, ale bardziej przypomina złego typa z Harrego Pottera, tego księcia czy złego lorda ciemności. Dupa. No i wszystkie stroje (po widoku z reklamy) są zupełnie inne niż w komiksie. Reżyserem jest facet, który maczał swoje palce w Final Destination i FD 3. No, FD 1 było jeszcze jeszcze, ale po trójce czułem się tak jak wczoraj wieczorem podczas bliskiego spotkania trzeciego stopnia z muszlą klozetową wywołanego miksem wina z piwem. Scenariusz napisał zaś jakiś czarnoskóry koleś imieniem Ben, który w 1998 napisał scenariusz do The Big Hit a w 2002 Miłość i Kula. A co robił pomiędzy tymi latami, kto wie? Najwyraźniej lepszego scenarzysty nie mieli. Bo co ma piernik do wiatraka? Chyba że Ben śmieje się jak małe dziecko czytając na sedesie zamiast gazety mangę o Goku. Taki ukryty fan. Niee.

Pomyśleć, że cała ta produkcja kosztowała 100 milionów $. Wiecie co ja bym zrobił z taką kwotą? Taką ekranizację Dragon Balla, co by się ludzie latami śmiali i film mieli by bardziej wyryty w pamięci niż postać Freddego Krugera z lat '80tych. (Nota Nie Ben'a: mają robić nowego, jakby ostatni nie był wystarczająco żałosny i jakby potrafili kręcić dobre ciekawe horrory jeszcze). W gatunku filmu jest wszystko: akcja, przygoda, dreszczowiec, fantasy - a komedia? Nie ma, bo to nie komedia:(

Poszedłbym z ciekawości gdyby było mnie stać do kina, ale nie łudziłbym się, że pokażą Bulmę w miniówie.

środa, 22 kwietnia 2009

Liczy się Hurling - nowe stare odcinki.

Przetłumaczyłem trzy kolejne odcinki Liczy się Hurling (jak ktoś ma lepszy pomysł na tłumaczenie Hurling Matters niech wali śmiało) - można je przeczytać klikając na obrazek powyżej. W chwilii obecnej pierwszym komiksem który się wyświetla jest ten najbardziej aktualny. Były one kolejno publikowane 31 sierpnia, 7 września i 14 września 2007 roku. To już prawie dwa lata. Rany.

Komentarze

Projektowanie stron internetowych nie jest takie trudna jeżeli tylko ma się do tego myk. Istnieje bardzo dużo gotowych kodów, które są dostępne za darmo i wystarczy tylko wykombinować jak je dołączyć tam gdzie chcesz na stronie żeby wszystko działało. Nie musisz znać się na kodowaniu i to jest bardzo wygodne.

Mały minus jest taki, że jeśli jest coś za darmo to przeważnie należy nie usuwać linka do osoby lub firmy od której ściągnąłeś darmowy skrypt. Duży minus natomiast jest taki, że w necie pełno jest chłamu i trudno znaleźć dokładnie to, czego się szuka. Można na tym zmarnować godziny.

Udało mi się zainstalować dobrą galerię, galerię dla komiksów, a teraz męczę się nad komentarzami. Wśród wielu tylko kilka darmowych jest dobrych. A ten, który najbardziej mi się podoba nie chce mi działać. Oczywiście mógłbym wrzucić zwykły kod do komentarzy tak jak zrobiłem to wczoraj jako test. Nie trwało to dłużej niż 5 minut i działał od razu, jednak po wpisaniu komentarza i wciśnięciu Maila Ślij (no, Komentarz Ślij) czas stawał w miejscu. Wysłanie komentarza nie powinno trwać ułamka sekundy a tu trwało ponad minutę. W w świecie WWW czas wczytywania czegokolwiek jest bardzo ważny.

Tak wyglądają moje małe cyfrowe dylematy. Prawdziwych życiowych jest więcej i nie są małe, ale o nich akurat nie mam zamiaru pisać. Póki co.

wtorek, 21 kwietnia 2009

Herr Zeba i Frau Hannia: W poszukiwaniu tego, co sypie.

Na www.sebastianjaster.com już od dwóch dni możecie znaleźć cały pierwszy komiks z przygodami Herr Zeby pt. "Herr ZEBA i Frau Hannia: W poszukiwaniu tego, co sypie"., który powstał w 1999. Znajduje się tam też nie wyczerpująca notka o tym i innych komiksach z Herr Zebą.Album ten jak widzicie jest wątpliwej jakości, żarty często są zbyt proste i chłopięce, ale było to w końcu 10 lat temu. Występuje tam też kilka znanych postaci, jak np. Batman:Wkrótce też pojawi się drugi album z HZ który narysowałem w 2004 z ciupkę lepszymi rysunkami pt. "The Mitloff Story".

niedziela, 19 kwietnia 2009

Milena 2099

Nowy szkic, dzisiejszy. Miał to być z początku portret, ale twarz nie wyszła wiernie, więc przekształciłem w to co widać poniżej. Zdjęcie znajduje się w galerii na mojej stronie gdzie można mu wystawiać komentarze jeśli się ma ochotę. Klikając na rysunek odeśle was od razu do maksymalnej rozdzielczości w galerii.

sobota, 18 kwietnia 2009

WWW

Zajęło mi to zbyt długo, ale wreszcie skończyłem nową wersję swojej internetowej strony! Więc jeśliście jeszcze nie zauważyli wejdźcie na http://www.sebastianjaster.com/pl/index.php

Z pozoru prosto wygląda, ale ile męki kosztowało aby to wszystko działało! Nawigacja na górze wciąż się pierniczyła, stopka na dole nie chciała się trzymać dołu strony (teraz niezależnie od wielkości Twojego ekranu zawsze będzie na dole), nowa galeria też nie chciała działać ani pokazywać zdjęć w maksymalnej rozdzielczości...

Całym zadaniem nowej strony jest bycie praktyczną. Jest to dopiero początek, bo z czasem dodam nowe gadżety, np. już wkrótce chcę zrobić formularz do zapisywania się do newslettera. Taki automatyczny. Graficznie strona przedstawia się prosto i taki jest cel - zbyt wiele stron na które wchodzę przywalają mnie kupą chłamu i trudno się zorientować gdzie co jest. Komiksy wyświetlane będą na innym tle niż teraz - nie na szarym. Jak też widzicie póki co jest tylko jeden komiks do czytania i to ten sam co już był kiedy cała fajna reszta - jak Herr Zeba i Ramirez i Kristos - zniknęła. Ponownie tylko tymczasowo. Już wkrótce się odnajdą. W zeszłym tygodniu skończyłem pierwszą stronę Denka + Kluski pt. "Dieta", jak tylko pokoloruję to postaram się systematycznie publikować, po pół strony na raz.

Galeria jest bardzo praktyczna i stara się do niej nie umywa. Wszystko jest pogrupowane i można nawet komentować. Póki co nie ma tam dużo bo od teraz chcę pokazywać tylko na prawdę dobre prace, więc te 3 które są teraz znajdują się w tym samym albumie. Z czasem, jak będzie ich więcej pogrupuję je konkretnie. Minus tylko taki, że wchodząc na galerię z polskiej strony językowej brniemy do angielskiej. Zrobiłem tylko jedną galerię, gdyż nie chcę dublować tych samych rysunków tylko dlatego, żeby je podpisać w innym języku. Tak więc z galerii trzeba ponownie wybrać na górze menu język PL żeby powrócić do PL wersji językowej lub kliknąć cofnij na przeglądarce.

Komiksy są w tabach, w pierwszym komiks, w pozostałych różne ciekawostki, póki co INFO o komiksie.

No i zauważycie jeśliście uważni, że www.sebastianjaster.com ma własną ikonę (favicon): czarne S na żółto pomarańczowym tle. Możecie spokojnie zapisać stronę w bookmarkach nic nie wpisując w tytule (tylko adres strony) i ikona będzie na waszej przeglądarce (którą jest mam nadzieję mozilla firefox). Jeśli nie widzicie ikony tuż koło nazwy strony oraz na lewo od adresu w przeglądarce wyczyście swoją historię (cache) w przeglądarce i zrestartujcie.

Na stronie głównej od czasu do czasu będzie się zmieniała przewodnia ilustracja, a wcześniejsze będą wciąż dostępne w galerii do wglądu. Ciąg dalszy definitywnie nastąpi, póki co Denek i Kluska witają!

piątek, 17 kwietnia 2009

Harry Potter Napierdziela!

Nie łatwo jest się wybić żyjąc w biedzie. Ale jest to możliwe. Jeśli na dodatek stworzysz coś, co chwyci i zacznie się niebotycznie sprzedawać jesteś ustatkowany/ana na całe życie. Tak jak w przypadku produktu Harrego Pottera. Wkrótce do kin wejdzie Harry Potter and Half Blood Prince (http://www.apple.com/trailers/wb/harrypotterandthehalfbloodprince/), jeszcze więcej seksu, nijakiej akcji i latania na miotłach. Ale jeśli nudna monotonia poprzedniej części wciąż cię nie zraziła, to i ty jesteś w raju. Dzieciaki i tak obejrzą co leci, dlaczego? - bo leci. Podobnie było przy drugiej a szczególnie 3 części Władcy Pierścieni. Co za dużo to niezdrowo. Filmy muszą trzymać się kupy, tak jak Forest Gump.

Wracając do Harrego, to co napisałem to jeszcze nic, bo już w 2010 pojawi się Harry Potter and the Deathly Hallows: Part I - tak tak, część pierwsza, z czego rozumiem, że postąpią jak z Matrixem, rozdzielając spójną fabułę na dwa rzygi. W reklamie pokazują cały czas akcję, a w rzeczywistości jest to kupa gadania oddzielona właśnie akcją z reklamy.

Litości.

@templatesyard