lipca 2008 - OGG

wtorek, 29 lipca 2008

SZKIC
Wszystkie te rzeczy typu szkice i rysunki powinny pojawiać się w galerii na mojej stronie internetowej, ale szczerze to za dużo zachodu, więc pojawiają się tu. Oto prosty szkic wykonany tanim długopisem na odwrocie paragonu . Czasami możesz się męczyć godzinami i gówno z tego wychodzi, a czasami, kiedy nie myślisz i robisz coś odruchowo ot wychodzi fajnie. Co brakuje dużej ilości komiksów to to, że twarze rysowane są bez wyrazu, nic nie mówią, nic nie przekazują. Twarz może być ładna albo brzydka, ale jeśli ma w sobie to coś, jeśli przykuwa twoją uwagę, to jest to dorze narysowana twarz.

Jak te dwie tutaj.

sobota, 26 lipca 2008

0 dni ::: 0 godzin :: 13min :: 46sek : KOGO TO RUSZA?
Po 39 godzinach bez snu Sebastianowi udało się zakończyć film rozpoczęty jeszcze w marcu roku pańskiego 2008 i wysłać go na konkurs na jakąś godzinę przed terminem.

Łapczywie pożerając Onion Rings siorbał drugie piwo i spoglądał na całokształt swojej twórczości. I był nieźle zmęczony, jak po podróży do Meksyku w żółtej kurczakowej zimowej kurtce. Tak, był nieźle zmęczony, ale też i zadowolony. Bo zdążył na czas. Skurczybyk.

0 dni : 0h : 8 min : 30sek

Przeznaczenie to samo co przypadek - wciąż powtarzał przytaczając różne dowody i przykłady. Gdyby dziewczyna nie namówiła go do założenia sobie konta na facebooku ponad rok temu, nigdy nie zaprosiłby Paula Coelha, żeby został jego cyfrowym przyjacielem, nigdy nie napisałby listu do niego i nie otrzymał by odpowiedzi, zachęcającej do wzięcia udziału w jego filmowym konkursie.

Nigdy nie spędziłby 4 miesięcy wypełnianych rysowaniem ponad 60 ilustracji różnego formatu przeplatanych atakami depresji, obojętności, szału i zwykłej pracy, żeby zapłacić za dom i za internet.

Przypadek?Prawda jest taka, że miał w sobie to coś, że zawsze kończył na ostatnią chwilę. I pomimo, że bardziej lub mniej wierzył w swoją wygraną..

0 dni : 0h : 0 min : 26sek

... to wmawiał sobie, że nawet jeśli nie wygra (co znaczy, że coraz bardziej i coraz mniej w nią wierzył) to go nie ruszy. Tak samo jak rok temu próbował wygrać ZUDA konkurs, na komiks internetowy ze swoim Ramirezem i Kristosem. Wszędzie widział znaki, a tu na samym końcu wcale nie zaskakująca..... KICHA!

Jeśli jednak uznać to nie za porażki, ale za drogę na szczyt (ojć! wszedłem na szczyt i spadłem, pomóż, mamo!), tzn. że każde doświadczenie czegoś nas uczy. MImo, że nasze EGO będzie odbierać to jako nóż w plecy, tak na prawdę nie ma to nic wspólnego z nożem w plecy. Z każdą chwilą i z każdym dniem wiemy więcej, uczymy się, odnosząc tzw. "porażkę" uczymy się dlaczego to się stało i będziemy tym razem przygotowani do drugiej rundy.REASUMUJĄC: wierzę, że jest coś więcej na tym świecie niż to, co widzimy. W szumie liści w czerwcowy poranek, w prażącym letnim słońcu, w miłości, jest coś więcej. I to coś daje nam szansę na więcej niż moglibyśmy sobie wymarzyć.

Ale czy nie będziemy się bać chwycić za tą szansę? (3cie piwo się kończy, czas spać, w końcu). Wierzę, że każdy dzień przygotowuje nas na następny dzień. Czy coś w tym stylu.

Wyniki konkursu niedługo: 24 sierpnia - dzień urodzin autora. Ale Paulo Coelho nie wybiera zwycięzców. Ich wybiorą: producent filmowy, włoski wydawca i czytelnik. Trzymajcie kciuki:! I dziękuję za trzymanie kciuków w trakcie tworzenia, to dla mnie dużo znaczy).

0dni :: 00g :: 56min : 3 sek ODKĄD UPŁYNĄŁ TERMIN..

środa, 23 lipca 2008

Na poprawę humoru.
Dwóch kolesi z Nowej Zelandii po paru latach szamotania i głodowania wreszcie wspięło się na szczyt. Nazywają się "Flight of the conchords" i mają serial w telewizji, co w naszym świecie traktowane jest na równi z byciem bogiem. No i śpiewają w serialu robiąc sobie jaja z poważnych piosenek o miłości i o czym tam tylko chcesz. Słowa piosenek są durne, ale śpiewane bardzo poważnie. Jeśli masz szybkie łącze internetowe polecam wpisać flight of the conchords na youtube, gdzie jest większość ich piosenek. Oto jedna z nich: "Nie płaczę".



Jest jeszcze więcej, a każda z nich lepsza od poprzedniej, np. parodia Bowiego albo piosenki o kobietach. Ech, szkoda gadać, trza posłuchać.

(Wciąż montujący Sebastian)

piątek, 18 lipca 2008

6 DNI :: 1h : 02min : 10sek :: Byczo.
Ten internetowy licznik ze strony Eksperymentalnej Czarownicy troché szwankuje, bo pokazuje dziś, że się tylko 6 dni zostało i jedna godzina. Jeśli nawet jest to inna strefa czasowa, to pozostaje wciąż w Europie i może się jedynie wahać o kilka godzin od naszego czasu. Czasu schizy i zagubienia.

Nawet jeśli uznać ostatni dzień terminu - 25ty piątek, jako dzień zerowy, to wciąż pozostaje 6 dni od jutra. Poniżej cały mój rozdział, do którego prawie wszystkie rysunki są narysowane. Może już wcześniej wklejałem to zdjęcie, może nie. Jeśli tak, to widać mój postęp, bo więcej rzeczy które bardziej lub mniej są zakończone odznaczyłem fluorescencyjnymi kolorami. Na górze mój nowy kalendarz odliczeniowy, który zastępuje mi krzyż i do którego się modlę.
Dziś był dobry dzień. Narysowałem aż z 6 czy 7 rysunków. Udało się to dzięki temu, że nie tylko miałem dzień wolny, ale również dlatego, że rysuję dwa razy mniejsze ilustracje, żeby się wyrobić. Powinienem był zacząć od takich małych na początku, to pewnie już dawno miałbym skończone.

Jasne, że nie. Wciąż bym nad tym siedział i stękał. Mam nadzieję, że ten post zadowala wszystkich, którzy czytają ten OGG (biorąc pod uwagę, że aż od paru dni nic nie pisałem, aaach! drama queen) i których można zliczyć na palcach jednej lub dwóch stóp; że ich zadowala jak świeże jabłuszko czy dobry artykuł czy piękny widok pogwałconej natury. Lub niepogwałconej.

poniedziałek, 14 lipca 2008

10 dni 21h : 41min : 19sek ::: MOŻE BYĆ JESZCZE BLIŻEJ.
I będzie. Myślę sobie, że bóg/Bóg jest ze mną. Inaczej nie miałbym już tyle narysowanego, inaczej w ogóle nie wiedziałbym o tym konkursie.

W każdym razie znowu mi siada na gara i jestem spięty. I zagubiony. Muszę się uważnie rozejrzeć dookoła w poszukiwaniu znaków od siły wyższej, które pomogą mi przez wszystko przejść. Wiem że one tam są. Wystarczy się rozejrzeć.

To tyle jeśli chodzi o kolejny, wyczerpujący i niewstrząjacy post artysty brnącego przez życie czasem jak przez bagno, czasem jak po chmurach.

sobota, 12 lipca 2008

WIEDŹMA: Jak WRZÓD...
Kolejne odrzuty. Tym razem z tym od samego początku było jak z wrzodem na dupie. Chciałem narysować duży obszar z ludźmi spacerującymi na ulicy, gdzie kamera zbliżałaby się do dwójki bohaterów stojących gdzieś. Ni jak wyszło. Wymęczyłem aż tyle ile widzicie poniżej.
W takich przypadkach od razu widać, że coś nie idzie i jak próbujesz na siłę, żeby działało, to idzie jeszcze gorzej. Poniżej twarz przypadkowej kobiety przechodnia w zbliżeniu. Wkurwa ma, widać.
Wrzuciłem to dzisiaj, bo odkryłem, że mogę wykorzystać część z tyłu kartki na nowy rysunek (a papieru nie powinno się marnować, gdyż drzewa cierpią, płaczą i w ogóle), więc zacząłem już ciąć, kiedy mi się OGG przypomniał. Nie wyrównywałem poziomów w photoshopie, więc wygląda dokładnie tak, jak narysowałem. Wciąż ze śladami ołówka.

piątek, 11 lipca 2008

MUZYKA: VIVA la VIDA
Nowy album Coldplay: Viva la vida jest dobry. Po raz pierwszy sprawia mi przyjemność słuchanie całego albumu, nie tylko poszczególnych piosenek, które wpadają w ucho. No i jest też zupełnie inny od poprzednich.

Nie będę się tu wysilał na głębszą recenzję, gdyż nie jestem dobry recenzjach muzycznych, po prostu nie wiedziałbym o czym pisać. No i mam głuche ucho. Na tyle ile mi jednak pozwala, na tyle mi się podoba.

Polecam. Jak masz bogatą babcię i lubisz deprechową muzę, biegnij do sklepu. Albo raczej bogatego dziadka, bo ten tekst z babcią zdaje się już wcześniej użyłem. Nie ściągaj za darmo z internetu jak niektórzy, bo to chamstwo.

wtorek, 8 lipca 2008

16 dni 14h : 15min: 29sek :: TERMIN.
Lepiej, żebyś za 16 dni, a nawet prędzej miał skończony swój film na konkurs. Co ty tu właściwie robisz stukając w tą klawiaturę, ty narkomanie internetowo/OGGowy? Batem powinienem cię wychłostać i zagonić do roboty! Co? Bo lubisz regularne wpisy w OGGu z nadzieją, że ktoś to czyta, z myślą, że jeśli co dzień nic nie wpiszesz, to przestaną te oczy czytać cię?

Czy ty się dobrze czujesz? Tak, pewnie, że lata pisania do szuflady przeminęły wraz z latami bojaźliwości i naiwności, ale bez przesadyzmu. Właściwie, słowo "przesadyzm" też już odeszło nieźle w niepamięć.

Bo pijesz herbatkę z mlekiem i dopiero co wstałeś, więc należy ci się chwila luzu. Ty chcesz w ogóle wygrać ten konkurs, czy nie? Bo nie zachowujesz się za bardzo jakbyś chciał.

Leń.

- Cholerny wewnętrzny głos. Dlaczego zawsze musisz mieć rację?

Na pogaduszki się ci zbiera? Innym razem. Do roboty psie.

- Nie nazywaj mnie psem~!

To, że jak masz mokre włosy to wyglądają i pachną jak sierść psa, to już nie moja wina. Tym niemniej wybacz jeśli naruszyłem twoje nadwyrężone psychozami i nerwicami uczucia opakowane w tani, świąteczny papier.

- A to co ma niby znaczyć?

- Ach, skończ waść, wstydu oszczędź.

niedziela, 6 lipca 2008

NIEWOLNICY wypłaty.
Zapach żółtych pogrzebowych kwiatków w salonie. To nie pogrzeb, tylko prezent dla ukochanej bez świadomości tego, że chryzantemy to kwiaty dla tych, którzy wyciągnęli kopyta. Pizzowa ulotka podrzucona chamsko pod drzwi. Niechybnie przeczytana przez piwne oczy w pokoju przy kominku, kadzidełkach i dymie nikotynowym. Później jak zwykle trafi do śmieci. Dawni i kochani, uchwyceni za oknem, dążący do kina z rudą miłością.

Pamięć dni, które zamieniły się w śmiech.

Nowy wpis w OGGu pisany na szarej kopercie Skądśtam.

Życie.

sobota, 5 lipca 2008

WIEDŹMA: kolejne ODRZUTY.
Postanowiłem, żeby jedna ze scen rozgrywała się na zewnątrz, w książce nie jest dokładnie określone (ani niedokładnie, po prostu wcale nie jest określone) gdzie odbywa się ta ich rozmowa. Ich, czyli Atheny i Pawła. Na początku chciałem wielkiej panoramy: ulicy zapełnionej ludźmi, ulicy ruchliwej, kamera robiłaby powolny zoom zbliżając się do naszych dwóch głównych postaci siedzących na zewnątrz kawiarni. W praktyce jednak okazało się to zbyt pracochłonne i skomplikowane i na dzień dzisiejszy wciąż siedzą na zewnątrz, ale tło jest zupełnie inne. Oto więc co zdążyłem narysować (na zielono to ołówek, nie zielony w rzeczywistości, ale uzieleniony na potrzeby tego OGGa).
Potem pomyślałem, że zamiast rysować wyjebanej sceny na brystolu A3 (u góry), zejdę do A4 i narysuję sam budynek, na pierwszym rysunku i tak nie byłem zadowolony z efektu (te dachówki męczyłem po północy wiele tygodni temu na pograniczu jawy i snu i deprechy artystycznej). Więc narysowałem tylko budynek (poniżej), z myślą o tym, że na początku ich dialogu kamera będzie powoli zjeżdżała na dół, aby na końcu pokazać ich siedzących koło drzwi. Tylko że ten pomysł też szlag trafił i dobrze, ponieważ wreszcie udało mi się osiągnąć mniej więcej zamierzony cel, czyli coś zupełnie innego. Gotowy efekt zobaczycie na filmie albo tutaj za jakiś czas.
To zdaję się wszystko. A! Wracając do A3 - duży format który ma sens w moim przypadku tylko wtedy, kiedy ma się dużo czasu oraz kiedy potrzeba zrobić dokładne zbliżenie na twarz i dodatkowo narysować szczegółowe tło. Zrezygnowałem więc z prawie wszystkich wielkich rysunków dla filmu. Zostawiłem tylko dwa: jeden już dawno narysowany - scena w londyńskim parku Regent oraz scenę z Pawłem na wózku inwalidzkim.

Olle!

piątek, 4 lipca 2008

Prywatny JEZUS.


Uwielbiam tą piosenkę. Depeche Mode ma kilka świetnych hitów. A słowa tej piknej melodyjki przemawiają do mnie. Świetne do śpiewania pod prysznicem, albo zawodzenia w moim przypadku.
Terminy i końskie szczeny.
20 dni się zostało do końca mojego filmowego konkursu. Jeszcze kilka rysunków do narysowania i trzeba to wszystko zmontować i wysłać. Współzawodniczę z 199 innymi osobami. Czyli mam dużo szans, bo nie tylko jestem piękny i uroczy, ale również narcystyczny i utalentowany. Mam też plan ćwiczyć, by pozbyć się drugiej brody - same plusy zwiększające możliwość wygrania.

Ostatnio tańczę do księżyca prosząc boga o ładny duży telewizor.

A w domu wszyscy zdrowi.

Końskie szczeny? Następnym razem.

wtorek, 1 lipca 2008

Konkurs z nietoperzem w MÓZGU - wyniki.
Oto roztrzygnięcie konkursu organizowanego wraz z Aleją KOMIKSU z okazji recenzji komiksu "Batman: Wampir".

Spośród 23 nadesłanych odpowiedzi tylko jedna była niepoprawna. Odpowiedź to oczywiście "Batman: FOREVER" oraz "Batman i Robin". Za pomocą nowoczesnej technologii wyprzedzającej o lata świetlne lotto, czyli rozpisania cyfr od 1 do 22 na świstku papieru i wydarcie ich pojedynczo, ręka autora recenzji wylosowała zwycięzcę i jest nim:

Mateusz Siemion z Lubska.

Serdeczne gratulacje!!! Zwycięzca otrzymuje oryginalną angielską wersję omawianego komiksu wraz z "Batman: Chronicles, vol. one" oraz EXTRA komiksem niespodzianką. Komiksy jeszcze dziś zostaną wysłane na adres zwycięzcy. A! i bądźcie czujni, za kilka miesięcy albo lat kolejny konkurs! Wiem, że to trochę męczące być czujnym tak długo, szczególnie bez amfetaminy, ale czego nie robi się dla darmowych komiksów.

wtorek, 29 lipca 2008

SZKIC

Wszystkie te rzeczy typu szkice i rysunki powinny pojawiać się w galerii na mojej stronie internetowej, ale szczerze to za dużo zachodu, więc pojawiają się tu. Oto prosty szkic wykonany tanim długopisem na odwrocie paragonu . Czasami możesz się męczyć godzinami i gówno z tego wychodzi, a czasami, kiedy nie myślisz i robisz coś odruchowo ot wychodzi fajnie. Co brakuje dużej ilości komiksów to to, że twarze rysowane są bez wyrazu, nic nie mówią, nic nie przekazują. Twarz może być ładna albo brzydka, ale jeśli ma w sobie to coś, jeśli przykuwa twoją uwagę, to jest to dorze narysowana twarz.

Jak te dwie tutaj.

sobota, 26 lipca 2008

0 dni ::: 0 godzin :: 13min :: 46sek : KOGO TO RUSZA?

Po 39 godzinach bez snu Sebastianowi udało się zakończyć film rozpoczęty jeszcze w marcu roku pańskiego 2008 i wysłać go na konkurs na jakąś godzinę przed terminem.

Łapczywie pożerając Onion Rings siorbał drugie piwo i spoglądał na całokształt swojej twórczości. I był nieźle zmęczony, jak po podróży do Meksyku w żółtej kurczakowej zimowej kurtce. Tak, był nieźle zmęczony, ale też i zadowolony. Bo zdążył na czas. Skurczybyk.

0 dni : 0h : 8 min : 30sek

Przeznaczenie to samo co przypadek - wciąż powtarzał przytaczając różne dowody i przykłady. Gdyby dziewczyna nie namówiła go do założenia sobie konta na facebooku ponad rok temu, nigdy nie zaprosiłby Paula Coelha, żeby został jego cyfrowym przyjacielem, nigdy nie napisałby listu do niego i nie otrzymał by odpowiedzi, zachęcającej do wzięcia udziału w jego filmowym konkursie.

Nigdy nie spędziłby 4 miesięcy wypełnianych rysowaniem ponad 60 ilustracji różnego formatu przeplatanych atakami depresji, obojętności, szału i zwykłej pracy, żeby zapłacić za dom i za internet.

Przypadek?Prawda jest taka, że miał w sobie to coś, że zawsze kończył na ostatnią chwilę. I pomimo, że bardziej lub mniej wierzył w swoją wygraną..

0 dni : 0h : 0 min : 26sek

... to wmawiał sobie, że nawet jeśli nie wygra (co znaczy, że coraz bardziej i coraz mniej w nią wierzył) to go nie ruszy. Tak samo jak rok temu próbował wygrać ZUDA konkurs, na komiks internetowy ze swoim Ramirezem i Kristosem. Wszędzie widział znaki, a tu na samym końcu wcale nie zaskakująca..... KICHA!

Jeśli jednak uznać to nie za porażki, ale za drogę na szczyt (ojć! wszedłem na szczyt i spadłem, pomóż, mamo!), tzn. że każde doświadczenie czegoś nas uczy. MImo, że nasze EGO będzie odbierać to jako nóż w plecy, tak na prawdę nie ma to nic wspólnego z nożem w plecy. Z każdą chwilą i z każdym dniem wiemy więcej, uczymy się, odnosząc tzw. "porażkę" uczymy się dlaczego to się stało i będziemy tym razem przygotowani do drugiej rundy.REASUMUJĄC: wierzę, że jest coś więcej na tym świecie niż to, co widzimy. W szumie liści w czerwcowy poranek, w prażącym letnim słońcu, w miłości, jest coś więcej. I to coś daje nam szansę na więcej niż moglibyśmy sobie wymarzyć.

Ale czy nie będziemy się bać chwycić za tą szansę? (3cie piwo się kończy, czas spać, w końcu). Wierzę, że każdy dzień przygotowuje nas na następny dzień. Czy coś w tym stylu.

Wyniki konkursu niedługo: 24 sierpnia - dzień urodzin autora. Ale Paulo Coelho nie wybiera zwycięzców. Ich wybiorą: producent filmowy, włoski wydawca i czytelnik. Trzymajcie kciuki:! I dziękuję za trzymanie kciuków w trakcie tworzenia, to dla mnie dużo znaczy).

0dni :: 00g :: 56min : 3 sek ODKĄD UPŁYNĄŁ TERMIN..

środa, 23 lipca 2008

Na poprawę humoru.

Dwóch kolesi z Nowej Zelandii po paru latach szamotania i głodowania wreszcie wspięło się na szczyt. Nazywają się "Flight of the conchords" i mają serial w telewizji, co w naszym świecie traktowane jest na równi z byciem bogiem. No i śpiewają w serialu robiąc sobie jaja z poważnych piosenek o miłości i o czym tam tylko chcesz. Słowa piosenek są durne, ale śpiewane bardzo poważnie. Jeśli masz szybkie łącze internetowe polecam wpisać flight of the conchords na youtube, gdzie jest większość ich piosenek. Oto jedna z nich: "Nie płaczę".



Jest jeszcze więcej, a każda z nich lepsza od poprzedniej, np. parodia Bowiego albo piosenki o kobietach. Ech, szkoda gadać, trza posłuchać.

(Wciąż montujący Sebastian)

piątek, 18 lipca 2008

6 DNI :: 1h : 02min : 10sek :: Byczo.

Ten internetowy licznik ze strony Eksperymentalnej Czarownicy troché szwankuje, bo pokazuje dziś, że się tylko 6 dni zostało i jedna godzina. Jeśli nawet jest to inna strefa czasowa, to pozostaje wciąż w Europie i może się jedynie wahać o kilka godzin od naszego czasu. Czasu schizy i zagubienia.

Nawet jeśli uznać ostatni dzień terminu - 25ty piątek, jako dzień zerowy, to wciąż pozostaje 6 dni od jutra. Poniżej cały mój rozdział, do którego prawie wszystkie rysunki są narysowane. Może już wcześniej wklejałem to zdjęcie, może nie. Jeśli tak, to widać mój postęp, bo więcej rzeczy które bardziej lub mniej są zakończone odznaczyłem fluorescencyjnymi kolorami. Na górze mój nowy kalendarz odliczeniowy, który zastępuje mi krzyż i do którego się modlę.
Dziś był dobry dzień. Narysowałem aż z 6 czy 7 rysunków. Udało się to dzięki temu, że nie tylko miałem dzień wolny, ale również dlatego, że rysuję dwa razy mniejsze ilustracje, żeby się wyrobić. Powinienem był zacząć od takich małych na początku, to pewnie już dawno miałbym skończone.

Jasne, że nie. Wciąż bym nad tym siedział i stękał. Mam nadzieję, że ten post zadowala wszystkich, którzy czytają ten OGG (biorąc pod uwagę, że aż od paru dni nic nie pisałem, aaach! drama queen) i których można zliczyć na palcach jednej lub dwóch stóp; że ich zadowala jak świeże jabłuszko czy dobry artykuł czy piękny widok pogwałconej natury. Lub niepogwałconej.

poniedziałek, 14 lipca 2008

10 dni 21h : 41min : 19sek ::: MOŻE BYĆ JESZCZE BLIŻEJ.

I będzie. Myślę sobie, że bóg/Bóg jest ze mną. Inaczej nie miałbym już tyle narysowanego, inaczej w ogóle nie wiedziałbym o tym konkursie.

W każdym razie znowu mi siada na gara i jestem spięty. I zagubiony. Muszę się uważnie rozejrzeć dookoła w poszukiwaniu znaków od siły wyższej, które pomogą mi przez wszystko przejść. Wiem że one tam są. Wystarczy się rozejrzeć.

To tyle jeśli chodzi o kolejny, wyczerpujący i niewstrząjacy post artysty brnącego przez życie czasem jak przez bagno, czasem jak po chmurach.

sobota, 12 lipca 2008

WIEDŹMA: Jak WRZÓD...

Kolejne odrzuty. Tym razem z tym od samego początku było jak z wrzodem na dupie. Chciałem narysować duży obszar z ludźmi spacerującymi na ulicy, gdzie kamera zbliżałaby się do dwójki bohaterów stojących gdzieś. Ni jak wyszło. Wymęczyłem aż tyle ile widzicie poniżej.
W takich przypadkach od razu widać, że coś nie idzie i jak próbujesz na siłę, żeby działało, to idzie jeszcze gorzej. Poniżej twarz przypadkowej kobiety przechodnia w zbliżeniu. Wkurwa ma, widać.
Wrzuciłem to dzisiaj, bo odkryłem, że mogę wykorzystać część z tyłu kartki na nowy rysunek (a papieru nie powinno się marnować, gdyż drzewa cierpią, płaczą i w ogóle), więc zacząłem już ciąć, kiedy mi się OGG przypomniał. Nie wyrównywałem poziomów w photoshopie, więc wygląda dokładnie tak, jak narysowałem. Wciąż ze śladami ołówka.

piątek, 11 lipca 2008

MUZYKA: VIVA la VIDA

Nowy album Coldplay: Viva la vida jest dobry. Po raz pierwszy sprawia mi przyjemność słuchanie całego albumu, nie tylko poszczególnych piosenek, które wpadają w ucho. No i jest też zupełnie inny od poprzednich.

Nie będę się tu wysilał na głębszą recenzję, gdyż nie jestem dobry recenzjach muzycznych, po prostu nie wiedziałbym o czym pisać. No i mam głuche ucho. Na tyle ile mi jednak pozwala, na tyle mi się podoba.

Polecam. Jak masz bogatą babcię i lubisz deprechową muzę, biegnij do sklepu. Albo raczej bogatego dziadka, bo ten tekst z babcią zdaje się już wcześniej użyłem. Nie ściągaj za darmo z internetu jak niektórzy, bo to chamstwo.

wtorek, 8 lipca 2008

16 dni 14h : 15min: 29sek :: TERMIN.

Lepiej, żebyś za 16 dni, a nawet prędzej miał skończony swój film na konkurs. Co ty tu właściwie robisz stukając w tą klawiaturę, ty narkomanie internetowo/OGGowy? Batem powinienem cię wychłostać i zagonić do roboty! Co? Bo lubisz regularne wpisy w OGGu z nadzieją, że ktoś to czyta, z myślą, że jeśli co dzień nic nie wpiszesz, to przestaną te oczy czytać cię?

Czy ty się dobrze czujesz? Tak, pewnie, że lata pisania do szuflady przeminęły wraz z latami bojaźliwości i naiwności, ale bez przesadyzmu. Właściwie, słowo "przesadyzm" też już odeszło nieźle w niepamięć.

Bo pijesz herbatkę z mlekiem i dopiero co wstałeś, więc należy ci się chwila luzu. Ty chcesz w ogóle wygrać ten konkurs, czy nie? Bo nie zachowujesz się za bardzo jakbyś chciał.

Leń.

- Cholerny wewnętrzny głos. Dlaczego zawsze musisz mieć rację?

Na pogaduszki się ci zbiera? Innym razem. Do roboty psie.

- Nie nazywaj mnie psem~!

To, że jak masz mokre włosy to wyglądają i pachną jak sierść psa, to już nie moja wina. Tym niemniej wybacz jeśli naruszyłem twoje nadwyrężone psychozami i nerwicami uczucia opakowane w tani, świąteczny papier.

- A to co ma niby znaczyć?

- Ach, skończ waść, wstydu oszczędź.

niedziela, 6 lipca 2008

NIEWOLNICY wypłaty.

Zapach żółtych pogrzebowych kwiatków w salonie. To nie pogrzeb, tylko prezent dla ukochanej bez świadomości tego, że chryzantemy to kwiaty dla tych, którzy wyciągnęli kopyta. Pizzowa ulotka podrzucona chamsko pod drzwi. Niechybnie przeczytana przez piwne oczy w pokoju przy kominku, kadzidełkach i dymie nikotynowym. Później jak zwykle trafi do śmieci. Dawni i kochani, uchwyceni za oknem, dążący do kina z rudą miłością.

Pamięć dni, które zamieniły się w śmiech.

Nowy wpis w OGGu pisany na szarej kopercie Skądśtam.

Życie.

sobota, 5 lipca 2008

WIEDŹMA: kolejne ODRZUTY.

Postanowiłem, żeby jedna ze scen rozgrywała się na zewnątrz, w książce nie jest dokładnie określone (ani niedokładnie, po prostu wcale nie jest określone) gdzie odbywa się ta ich rozmowa. Ich, czyli Atheny i Pawła. Na początku chciałem wielkiej panoramy: ulicy zapełnionej ludźmi, ulicy ruchliwej, kamera robiłaby powolny zoom zbliżając się do naszych dwóch głównych postaci siedzących na zewnątrz kawiarni. W praktyce jednak okazało się to zbyt pracochłonne i skomplikowane i na dzień dzisiejszy wciąż siedzą na zewnątrz, ale tło jest zupełnie inne. Oto więc co zdążyłem narysować (na zielono to ołówek, nie zielony w rzeczywistości, ale uzieleniony na potrzeby tego OGGa).
Potem pomyślałem, że zamiast rysować wyjebanej sceny na brystolu A3 (u góry), zejdę do A4 i narysuję sam budynek, na pierwszym rysunku i tak nie byłem zadowolony z efektu (te dachówki męczyłem po północy wiele tygodni temu na pograniczu jawy i snu i deprechy artystycznej). Więc narysowałem tylko budynek (poniżej), z myślą o tym, że na początku ich dialogu kamera będzie powoli zjeżdżała na dół, aby na końcu pokazać ich siedzących koło drzwi. Tylko że ten pomysł też szlag trafił i dobrze, ponieważ wreszcie udało mi się osiągnąć mniej więcej zamierzony cel, czyli coś zupełnie innego. Gotowy efekt zobaczycie na filmie albo tutaj za jakiś czas.
To zdaję się wszystko. A! Wracając do A3 - duży format który ma sens w moim przypadku tylko wtedy, kiedy ma się dużo czasu oraz kiedy potrzeba zrobić dokładne zbliżenie na twarz i dodatkowo narysować szczegółowe tło. Zrezygnowałem więc z prawie wszystkich wielkich rysunków dla filmu. Zostawiłem tylko dwa: jeden już dawno narysowany - scena w londyńskim parku Regent oraz scenę z Pawłem na wózku inwalidzkim.

Olle!

piątek, 4 lipca 2008

Prywatny JEZUS.



Uwielbiam tą piosenkę. Depeche Mode ma kilka świetnych hitów. A słowa tej piknej melodyjki przemawiają do mnie. Świetne do śpiewania pod prysznicem, albo zawodzenia w moim przypadku.

Terminy i końskie szczeny.

20 dni się zostało do końca mojego filmowego konkursu. Jeszcze kilka rysunków do narysowania i trzeba to wszystko zmontować i wysłać. Współzawodniczę z 199 innymi osobami. Czyli mam dużo szans, bo nie tylko jestem piękny i uroczy, ale również narcystyczny i utalentowany. Mam też plan ćwiczyć, by pozbyć się drugiej brody - same plusy zwiększające możliwość wygrania.

Ostatnio tańczę do księżyca prosząc boga o ładny duży telewizor.

A w domu wszyscy zdrowi.

Końskie szczeny? Następnym razem.

wtorek, 1 lipca 2008

Konkurs z nietoperzem w MÓZGU - wyniki.

Oto roztrzygnięcie konkursu organizowanego wraz z Aleją KOMIKSU z okazji recenzji komiksu "Batman: Wampir".

Spośród 23 nadesłanych odpowiedzi tylko jedna była niepoprawna. Odpowiedź to oczywiście "Batman: FOREVER" oraz "Batman i Robin". Za pomocą nowoczesnej technologii wyprzedzającej o lata świetlne lotto, czyli rozpisania cyfr od 1 do 22 na świstku papieru i wydarcie ich pojedynczo, ręka autora recenzji wylosowała zwycięzcę i jest nim:

Mateusz Siemion z Lubska.

Serdeczne gratulacje!!! Zwycięzca otrzymuje oryginalną angielską wersję omawianego komiksu wraz z "Batman: Chronicles, vol. one" oraz EXTRA komiksem niespodzianką. Komiksy jeszcze dziś zostaną wysłane na adres zwycięzcy. A! i bądźcie czujni, za kilka miesięcy albo lat kolejny konkurs! Wiem, że to trochę męczące być czujnym tak długo, szczególnie bez amfetaminy, ale czego nie robi się dla darmowych komiksów.

@templatesyard